Sto dwadzieścia siedem miliardów T-shirtów dałoby się uszyć ze światowych zasobów bawełny. I to tylko z tych już składowanych w magazynach. To siedemnaście koszulek na jednego mieszkańca Ziemi, wliczając noworodki. Czy to dużo?

Zdjęcie

Wyprodukowanie kilograma bawełny wymaga 20 tysięcy litrów wody. /Getty Images
Wyprodukowanie kilograma bawełny wymaga 20 tysięcy litrów wody.
/Getty Images

Dla porównania wełny na świecie jest tyle, że starczyłaby na jedną parę skarpetek dla co trzeciego z nas.

Agencja informacyjna Bloomberg studzi więc nadzieje giełdowych graczy: na razie w bawełnę nie ma sensu inwestować. Bawełna zalega w magazynach, bo coraz więcej firm rezygnuje z niej na rzecz tańszych syntetyków.

Reklama

Trzy tygodnie temu uczestniczyłem w panelu "100% Circular Lab" w Londynie zorganizowanym przez H&M. Przedstawiono tam dane obrazujące światowe zapotrzebowanie na różne surowce. Bawełna, która przez lata rządziła odzieżówką, "przecięła się" z poliestrem w 2000 roku. Wtedy to sztucznych materiałów użyto tyle samo co tego naturalnego surowca. Dziś używa się ich już trzy razy częściej. Umówmy się: do takich wniosków nie są potrzebne statystyki. Wystarczy odwiedzić kilka popularnych sklepów i sprawdzić metki: 100 proc. bawełny to już rzadkość. Czy doczekamy czasów, gdy będzie ona niczym kaszmir - luksusowa i marginalna? To zależy, w którą stronę pójdzie świat mody.

Bawełna ma świetny PR. Miła w dotyku, przewiewna. Do tego uważana jest za ekologiczną, bo zbiera się ją z kwitnącego krzaczka na romantycznych polach. W przeciwieństwie do poliestrów, preparowanych - zgodnie z wyobrażeniami - w mrocznych rafineriach wśród chemicznych wyziewów. A to bzdura. Spotkanie, w którym uczestniczyłem, miało na celu wymianę doświadczeń prowadzących do uczynienia bawełny mniej szkodliwą. Przemysł odzieżowy jest bowiem drugim najbardziej toksycznym przemysłem świata, zaraz po wydobywczym.

Wyprodukowanie 1 kg bawełny (co starcza na koszulkę i parę dżinsów) wymaga 20 tysięcy litrów wody. Proces jej farbowania zatruwa glebę, a toksyczne barwniki wsiąkają też w naszą skórę. Bawełna, w przeciwieństwie np. do polaru, słabo poddaje się też recyklingowi. Levi’s, jedna z najbardziej "zielonych" firm, przyznaje, że w parze jego spodni tylko 20 proc. bawełny pochodzi z odzysku. Jeśli dodadzą więcej - dżinsy nie przejdą testów jakości. Oczywiście, pewną formą recyklingu jest oddawanie ubrań potrzebującym. Tyle że świat, zwłaszcza ten Trzeci, jest dziś zawalony szmatami. Nie wyobrażajmy sobie, że wrzucając do pojemnika PCK starą bluzkę, ratujemy w Etiopii dziecko przed nocnym chłodem pustyni.

W książce "The Travels of T-shirt in Global Economy" Pietra Rivoli pisze, że używane ubrania z USA zalewają Afrykę. Są jednym z ważniejszych towarów eksportowych tego kraju, bo organizacje pokroju Armii Zbawienia nie mają co robić z tonami oddawanych im przez Amerykanów ciuchów. Ubrania i buty z Zachodu trafiają też do lumpeksów w najdalszych zakątkach globu. A i tak jedna trzecia całej produkcji mody na świecie trafia na wysypiska. Chodzi więc o to, by wynaleźć metodę, która pozwoli na stuprocentowe przetworzenie ubrania z naturalnych surowców. By zamknąć obieg i by nic się nie marnowało. To tzw. close the loop, jedno z największych wyzwań branży.

Zdjęcie

Przemysł odzieżowy jest drugim najbardziej toksycznym przemysłem świata, zaraz po wydobywczym. /©123RF/PICSEL
Przemysł odzieżowy jest drugim najbardziej toksycznym przemysłem świata, zaraz po wydobywczym.
/©123RF/PICSEL

Żeby miało sens, musi to być tanie rozwiązanie, do którego nie będą potrzebne ani woda, ani pestycydy. Owszem, od lat pracuje się nad nowymi materiałami z bambusa, kukurydzy, fusów od herbaty czy pomarańczy. Jednak nie osiągną one takiej skali produkcji jak bawełna. Dlatego od kilku lat to ona jednoczy siły i mózgi najważniejszych organizacji. H&M na przykład współpracuje m.in. z WFF, Greenpeace i wyższymi uczelniami. Rozwiązań szukają też Puma i North Face. Na razie efekty są jednak skromne.

Co, jeśli się nie uda? Po pierwsze, bawełna będzie pod stałym ostrzałem krytyki. Nie tylko jeśli chodzi o ekologię, ale także o etykę. Dziś zbierana jest często przez dzieci. Co więcej, Państwo Islamskie zajęło 3/4 pól bawełny w Syrii. Bywa, że firmy nie znają dostawców swoich surowców, stąd pojawiają się pytania, czy kupując ubrania, nie wspieramy terrorystów. Bawełna z recyklingu nie wzbudzi takich obaw. Po drugie, będzie ona coraz gorszej jakości.

Weźmy taki Egipt. Plantatorzy porzucają tam uprawy, bo rząd przestaje do nich dopłacać, przez co stają się nieopłacalne. A to najlepsza bawełna na świecie, porównywalna z grecką (tam pola bawełniane zamienia się z kolei na uprawę pszenicy). Po trzecie, choć moralnie podejrzana i gorszej jakości, będzie droga. Na grudniowym szczycie klimatycznym w Paryżu 195 państw uzgodniło, że za setki miliardów dolarów zawalczy, by temperatura na Ziemi nie podniosła się więcej niż o 1,5°C. Inaczej czekają nas tsunami, huragany i inne klęski, na które pola bawełny, z racji swego rozmieszczenia geograficznego, są wyjątkowo narażone. Jeśli nic się nie zmieni, bawełnę będzie coraz trudniej uprawiać. Co odbije się na cenach. Ale świat nie osiągnie celów z Paryża, jeśli nadal odzież będzie produkowało się tak jak teraz. I to jest ów zamknięty obieg. Tyle że nie taki, o który nam chodzi. Dlatego to nie w bawełnę, ale w jej recykling należy inwestować.


Artykuł pochodzi z kategorii: Felietony: Michał Zaczyński

Grazia

Zobacz również

  • Zaśnij wreszcie

    Chroniczne zmęczenie, stres, niezdrowy tryb życia – wszystko to sprawia, że coraz więcej osób ma kłopoty z zasypianiem. Rano wstajemy bez energii i chęci do życia. Wystarczy kilka nieprzespanych... więcej