Jeśli interesujecie się modą, nawet nie jakoś wnikliwie, tylko jakie wybrać szorty na lato albo co nowego w Topshopie, to nazwisko Kardashian musicie znać. Moda bez Kardashianów dziś po prostu nie istnieje.

Zdjęcie

Siostry Kardashian: Khloe, Kim i Kourtney /Getty Images
Siostry Kardashian: Khloe, Kim i Kourtney
/Getty Images

Macki tej celebryckiej rodzinnej ośmiornicy sięgają od najtańszych sieciówek po renomowane domy mody. Balmain, Givenchy, Marc Jacobs - familia K. bywa u nich. Kardashianowie rządzą też modową prasą, stale obecni na okładkach światowych magazynów, od tych przystępnych po nabzdyczone, z "Vogue" włącznie.

Nie żeby coś szczególnego sobą reprezentowali. Z wyjątkiem tego, że ich imiona zaczynają się na K, to po prostu są. A jednak świat mody zapałał do nich gorejącym uczuciem. Dlaczego? Może dlatego, że lubi przekorę i skory jest doszukiwać się drugiego dna w najdurniejszych nawet zjawiskach? A może dlatego, że sam nie jest zbyt mądry i rodzina Kardashianów do niego pasuje? A może jednak dlatego, że Kim Kardashian, jej mama Kris, ojciec Bruce (po zmianie płci - Caitlyn) oraz siostry rodzone i przyrodnie, to jest Kourtney, Khloe, Kendall i Kylie, pozakładały konta na Instagramie i Twitterze, które obserwuje - dla beki bądź w wyrazie uwielbienia, nieważne - jakaś dziesiąta część naszej planety, przez co wizerunkowe związanie się z nimi może przynieść miliony potencjalnych klientów?

Reklama

Portal "Fashionista" napisał wprost: jeśli chcesz cokolwiek sprzedać, prędzej czy później zadzwonisz do Kardashianów. I tak staliśmy się ich zakładnikami. My, bo i w Polsce zaczął się na nich popyt. "Znam Kardashianów, bawiliśmy się razem na weselu", pochwaliła się niedawno w telewizji śniadaniowej modelka Sandra Kubicka.

O tym, że Kylie Jenner założyła bieliznę krakowskiej marki God Save Queens media nieustannie donoszą od września. Teraz pokazała się w niej Kim, co będą raportować do przyszłej wiosny. Z kolei na polskiej (!) stronie internetowej poświęconej Kardashianom jest (a raczej było w chwili wysłania tej GRAZII do druku) dokładnie 12070 (!) zdjęć Kardashianek - i to tylko Kim, Kourtney i Khloe.

Skąd ci państwo w ogóle się wzięli? Zaczęło się od Kim, wcześniej mało znanej stylistki innej celebrytki, Lindsay Lohan. Jej kariera nabrała rumieńców (i to właściwe określenie) z chwilą ukazania się wideo z gorącej nocy z jej ówczesnym chłopakiem. Filmik nagrała w 2003 roku, a cztery lata później wyciekł do sieci za sprawą firmy Vivid Entertainment, która zapłaciła za niego niewiadomemu źródłu milion dolarów. Oburzona rzekomo Kim poszła do sądu, gdzie błyskawicznie przystąpiła z ową firmą do ugody, wyciągając z niej dodatkowe pięć milionów. Godna rekompensata krzywd czy spryt?

Ian Halperin w książce "Dynastia Kardashianów" nie ma wątpliwości, że historia z sekstaśmą została zaaranżowana przez mamę Kim. To ona ją wymyśliła, a potem sprzedała. Czy osobiście stała za kamerą? W tej rodzinie wszystko jest możliwe. I w ten sposób dziewięć lat temu show-biznes zakręcił się wokół pań K. W USA bowiem (w Polsce coraz częściej też) wystarczy wypiąć się bez majtek do obiektywu, by mieć swoje pięć minut. A że Kardashianki chciały je przedłużyć, stopniowo zrealizowały swój banalny, ale skuteczny plan, który przyniósł im majątek rzędu trzystu milionów dolarów.

Uruchomiły linię odzieżową, jak każdy mniej lub bardziej szanujący się celebryta. Zostały gwiazdami emitowanego do dziś reality show, którego walory rozrywkowe są niczym - cytując dziennikarza "New York Daily News" - oglądanie zmieniającej się sygnalizacji świetlnej. Związały się - w osobie Kim - z raperem Kanyem Westem, tworząc istne konsorcjum celebryckie. Wyprodukowały grę na iPhone’a, sprej do włosów, perfumy, kubki i obudowy na telefon. Zatem nic oryginalnego. Bo jeśli już porywały się na coś mniej sztampowego, to bez sukcesu, by wspomnieć Kylie, która postanowiła opatentować swoje imię w USA, czemu skutecznie sprzeciwili się prawnicy Kylie Minogue, postaci zgoła odmiennego kalibru. Ale to nie subtelna panna Minogue, tylko wulgarne Kardashianki trzęsą dziś światem.

Oczywiście można mi zarzucić, że sam do tego się przyczyniam, poświęcając im ten felieton. Być może są wśród nas szczęśliwi, mądrzy ludzie, którzy o istnieniu Kardashianów nie mieli do dziś pojęcia. Bycie inteligentem jednak niekoniecznie polega na całkowitym odcięciu się od rzeczywistości. W przeciwnym razie bowiem kończymy jako bohaterowie egzaltowanej literatury dla dziewcząt, w stylu Małgorzaty Musierowicz, którzy przy porannym twarogu przerzucają się bon motami z Fredry, praca mija im na fantazjowaniu, że po powrocie nastawią ulubione wykonanie Chopina na gramofonie, wieczory zaś spędzają rodzinnie na oglądaniu albumów z reprodukcjami Matejki, a wszystkim pop, albo i nie pop, ale powstałym po XIX wieku zwyczajnie gardzą.

To nawet się chwali, ale znajomość otaczających nas zjawisk pozwala przecież lepiej zrozumieć współczesną cywilizację. Domyślam się jednak, że jeśli dobrnęliście do końca tego tekstu, to zapewne woleliście trwać w jej błogim nierozumieniu.

GRAZIA 7/2016

Zdjęcie

Kris Jenner i Kim Kardashian /Getty Images
Kris Jenner i Kim Kardashian
/Getty Images

Artykuł pochodzi z kategorii: Felietony: Michał Zaczyński

Grazia

Zobacz również

  • Japonki pierwszej potrzeby

    Ile kosztują zwykłe gumowe japonki? Zależy. Te od Givenchy w jednym z warszawskich butików znalazłem za 925 zł. Słownie: dziewięćset dwadzieścia pięć złotych. Oczywiście dobra luksusowe to nie... więcej