"Nasze życie jest okropnie szare. Nawet taksówki w mieście są szare. Ubrania wasze, was, nieszczęsnych mężczyzn, są parodią barwy. Szarość, szarość, szarość! W tym szarym świecie miasta i cywilizacji malarz nie może znaleźć barwy, której potrzebuje, i tak szuka, jak muzyk melodii. Trzeba iść na wieś, bo kraje, w których tej barwy jest jeszcze dużo, więc egzotyka, ta centrala światowa kolorów, są niestety zbyt daleko i dla nas niedostępne". To cytat z Zofii Stryjeńskiej, malarki, pytanej w latach 30., dlaczego ją tak ciągnie do ludowości.

Zdjęcie

Szarości z jesienno-zimowej kolekcji Muchaela Korsa /East News/ Zeppelin
Szarości z jesienno-zimowej kolekcji Muchaela Korsa
/East News/ Zeppelin

No proszę. A tłumaczy się nam, że polskie upodobanie do szarych strojów to wina komunizmu, nędzy w sklepach i ogólnego przybicia, które nam się zakodowało. Tymczasem sprawa ma dużo starsze tradycje.

Wstydzimy się wsi? Może kiedyś. Dziś elity hodują kury i sadzą porzeczki (jest taki program "Wieś pod Gwiazdami", w którym kamera grasuje w rabatkach i obejściach najsubtelniejszych nawet piosenkarek), folklor wylewa się z radia (niby "Must be the Music" mógł wygrać każdy, ale tylko gdy wrzucił coś na ludową nutę), milionerzy, którzy dostali w tyłek od skarbówki przenoszą się na połoniny paść kozy i nawet muzea wsi, jak licznie nagradzana placówka w Sierpcu, to dziś żadne chaty kryte strzechą, tylko architektura szkła z dystyngowaną elewacją z ażuru drewna i czerni. A w środku "strefa spa" zamiast remizy.

Reklama

Sami zaś mieszkańcy wsi też nie są wcale kolorowi. Pasiaste zapaski i kwietne chusty oglądamy już tylko w ekranizacjach Reymonta; wiejska młodzież nosi czarne rurki, szare bluzy i chce wyglądać jak Maja Sablewska.

Zatem główne powody szarości? Nasze położenie geograficzne, pogoda, kąt padania promieni słońca - wszystko to ma wpływ na nasz wybór kolorów. Niemal instynktowny.

- "To, że uważam się za mieszkankę Europy Wschodniej w pełnym tego słowa znaczeniu i mówię to bez kompleksów, powoduje, że moje zainteresowania kolorami są zupełnie inne. Stonowanie wynika z krajobrazu, który mnie otacza. W krajach, w których panuje taki ciemno-szary klimat jak w Polsce, ludzie rzadko mają potrzebę eksponowania siebie w krzykliwy sposób" - słusznie powiedziała w jednym z wywiadów projektantka Ania Kuczyńska.

Oczywiście, styliści mogą lamentować, że w Polsce rządzi szara, względnie czarna dresówka (tak, jakby sami skrzyli barwami kolibrów), ale czemu właściwie wszyscy mielibyśmy wyglądać jak bohaterki filmów Almodóvara? Przecież nie żyjemy na rozpalonym Południu, lecz od urodzenia jesteśmy zrobieni na szaro.

Co do płci męskiej, to sporo domorosłych dandysów posłuchało owych stylistów: założyło żółte chinosy, w błękitne marynarki wbiło pstrokate poszetki, nasunęło czerwone mokasyny z frędzelkami i straszą teraz na Instagramie, udając Włochów na koślawej kostce Bauma (szarej, choć zdarza się czerwona lub piaskowa).

Nie narzekajmy zatem na szary. Zwłaszcza jeśli nie potrafimy posługiwać się kolorami, patrz: blokowiska, wszystkie zarażone pastelozą. Szary ma dużo zalet. Jest kompromisowy i neutralny, a w dzisiejszym świecie histerii jest aż nadto. Może z jednej strony nudny i konserwatywny, ale też elegancki i profesjonalny. Dlatego najlepszy do biura czy urzędu. Że monotonny, przez to niestymulujący szarych, nomen omen, komórek? Bzdura. Ileż on ma świetnych odcieni. Poza tym przekonanie, iż mózg jest szarego koloru, wynika tylko z tego, że widzimy go na ogół już w formalinie. Mózg jest biały, a naczynia krwionośne nadają mu różową poświatę. Nie dajmy też sobie wmówić, że szarość jest depresyjna i źle działa na układ nerwowy. To przecież żywe kolory stroju uważane są za oznakę niejakiego stuknięcia. Wiadomo, że gdy mówi się o kimś, że "wygląda jak wariatka", to nie chodzi o płaszcz w kolorze gołębim, tylko o cały oczopląs krzykliwych barw.

Moja koleżanka przyszła kiedyś do redakcji w zestawie czerwono-zielonym, ogłaszając, że ubrała się jak lód truskawkowo-pistacjowy. Nie zostało to dobrze przyjęte...

W psychologii koloru uważa się jednak, że to nie łączenie rozmaitych odcieni i temperatur w nieharmonijną całość, lecz maniakalne przywiązanie do jednego, żywego koloru, zwiastować może problemy. Od lat pod lupą trzyma się fiolet. Przesadna jego adoracja uważana jest za oznakę braku stabilności emocjonalnej. Ale to może być i błękit. Przykład? Wróćmy do Stryjeńskiej. "Jej uwielbienie do niebieskiego przybierało z czasem zaskakujące formy. Kilka lat przed śmiercią poprosiła swojego dentystę o zrobienie sztucznej szczęki w kolorze nieba. Ku jej rozczarowaniu odmówił", pisze Angelika Kuźniak w książce "Stryjeńska. Diabli nadali". Dlatego doceńmy praktyczne zalety szarości i się z nią pogódźmy.

Naród jednak nie odpuszcza i co jakiś czas ponawia, na przykład na internetowych forach dyskusyjnych, pytanie: "Dlaczego jesteśmy tacy szarzy??!". I jedna odpowiedź, cokolwiek upoetyzowana, skierowała ostatnio na zalety szarości nowe światło. "Bo głupio zakładać hawajskie szorty i koszulki Cejrowskiego w słotę późnojesienną. Z miejsca rzucasz się w oczy kanarowi".

GRAZIA 11/2016

Artykuł pochodzi z kategorii: Felietony: Michał Zaczyński

Grazia

Zobacz również

  • Manicure pachnące kwiatami

    Stylizacja paznokci latem nie może być nuda! W tym sezonie manicure będzie miał kolor najpiękniejszych polskich kwiatów - tulipan, mangolia, mak, róża, malwa czy jaśmin, to wyjątkowe propozycje... więcej