Nie kupiłaś w tym roku jeszcze torebki? Bardzo nierozsądnie! Tak przynajmniej twierdzą... ekonomiści.

Zdjęcie

Po przebadaniu dwóch tysięcy kobiet okazało się, że właśnie zakup torebki czyni je najszczęśliwszymi na świecie /East News/ Zeppelin
Po przebadaniu dwóch tysięcy kobiet okazało się, że właśnie zakup torebki czyni je najszczęśliwszymi na świecie
/East News/ Zeppelin

O ile bowiem sens jej zakupu tylko dlatego, że jest nowa i modna, pozostaje kwestią względną (własny styl nie jest zależny od trendów, klasyka zawsze się obroni i tym podobne argumenty, które znasz na pamięć, ale niekoniecznie do ciebie przemawiają...), o tyle już statystyki nie kłamią. Torebki mianowicie - w szczególności te i tak już drogie - co roku drożeją o jedną siódmą. Tak wyliczyli finansiści z Boston Consulting Group. Spowodowane jest to coraz droższymi surowcami, coraz większym popytem w egzotycznych bogacących się krajach oraz coraz większą chciwością samych firm.

Nie zmienia to faktu, że zakup torebki jest mądrym wydatkiem. Zarówno dla siebie - za rok o tej samej porze będzie przecież kosztowała 14 proc. więcej, choć zarobki w Polsce rosną zaledwie o 4 proc. rocznie - jak i na inwestycję. Po niecałych ośmiu latach torebka warta będzie bowiem aż dwa razy tyle. Oczywiście mówimy o torebkach Chanel czy Givenchy, których konkretnych cen z szacunku dla twojego układu nerwowego tu nie przytoczę. Ale jeśli masz pod ręką gotówkę o pięciocyfrowym nominale, to już wiesz - przynajmniej zdaniem analityków finansowych - co robić.

Reklama

Nową torebkę warto też natychmiast kupić z innego powodu. Jeden z branżowych portali zaalarmował właśnie, że torebki po prostu... znikają. Nie dlatego, że są na pniu wykupywane (wówczas nie byłoby w ogóle tej rozmowy) albo że w miarę jak moda coraz częściej korzysta z dobrodziejstw technologii, pojawiają się surowce oparte na mimikrze, to jest upodabniające się niczym kameleon do tła, a przez to niewidoczne (takie materiały już są i tworzy się z nich na przykład samochody, którymi jeżdżą po Dubaju przebojowi szejkowie, co jednak jest tematem na inny felieton).

Mowa o tym, że coraz częściej marki decydują się na sprzedaż miniaturek swoich klasycznych toreb. Oraz miniaturek tychże miniaturek. Na przykład torebkę Fendi Peekaboo można kupić w rozmiarach 5 na 11 centymetrów, czyli mniejszą niż przeciętny telefon komórkowy. Co w niej można schować, skoro - jak ustaliliśmy przed chwilą - nawet nie telefon? Bóg raczy wiedzieć.

Mimo to torebki w wersji mini, mikro i nano wprowadzili też Dior, Saint Laurent i Gucci. Torebki zatem tak maleją, że za chwilę nie będzie ich widać. Dlatego trzeba się pospieszyć, zwłaszcza że kosztują tylko jedną trzecią ceny modelu wyjściowego.

I tyle w temacie wydatków, gdyż jak wiemy, najważniejsze jest zdrowie. Ale ono akurat z torebkami ma wiele wspólnego. Oto z pojawienia się mikroskopijnych torebek ucieszyli się pediatrzy i ortopedzi, nieoczekiwanie wsparci przez Główny Urząd Statystyczny.

Z opublikowanych dwa miesiące temu danych wynika bowiem, że przeciętna torba Polki waży nawet do pięciu kilo. "Przegląd Sportowy", który podchwycił newsa, zauważył, że chorują od tego mięśnie szyi, deformuje się ciało i obciążają się stawy kończyn dolnych. Dochodzi do zwyrodnień i zapaleń kaletki podbarkowej (czymkolwiek ta kaletka jest, ale eksperci z pewnością wiedzą, o czym mówią). Małą torebkę warto zatem kupić dla zdrowia.

Niestety, trochę nijak się to ma do badań SW Research pod wszystko mówiącym tytułem "Torebka Polek". Według nich większość rodaczek preferuje możliwie największe torby, które pomieszczą przedmioty w formacie A4. Tylko co trzecia woli takie średniej wielkości, a jedynie 2,6 proc. Polek decyduje się na małe torebki. Dlatego z ulgą nie mogą odetchnąć służby sanitarne.

Brytyjczycy w badaniach sprzed pół roku zleconych przez Initial Washroom Hygiene dowiedli bowiem, że torebka to nieliche źródło zarazków. A wiadomo: im większa, tym więcej bakterii. Higieniści znaleźli je aż w 90 proc. przebadanych torebek! Jak bardzo były brudne? Mniej więcej tak, jak... deska klozetowa. No, ale zaledwie dwie Angielki na sto czyszczą swoją torebkę przynajmniej raz w miesiącu.

Polki wypadają tu lepiej. SW Research, który także o tę intymną czynność spytał respondentki, potwierdził, że torby regularnie sprząta co druga Polka, co czwarta zaś systematycznie je czyści, czym deklasujemy Wyspiarki. Którą torebkę zatem wybrać? Spytajmy psychiatrów. I nie będzie to pierwsze w historii zapytanie do nich z tej dziedziny, wszak wiele kobiet przyznaje, że na punkcie torebek są po prostu stuknięte. Tu odpowiedź jest zgodna: taką, która się podoba.

Angielski portal Saveme4later zlecił sondę na temat satysfakcji z zakupów. Po przebadaniu dwóch tysięcy kobiet okazało się, że właśnie zakup torebki czyni je najszczęśliwszymi na świecie. Szpilki i dobrze dopasowane dżinsy zajęły kolejne pozycje, ale z dużą mniejszą liczbą wskazań. Profesor psychologii Vladas Griskevicius z Uniwersytetu Minnesoty w USA odkrył, że nowa torebka skutecznie pomaga kobiecie w walce z konkurentkami. Zarówno o pozycję zawodową, jak i o męża. Wyniki badań opublikował w prestiżowym "Journal of Consumer Research". Tak więc warto.

GRAZIA 4/2016

Artykuł pochodzi z kategorii: Felietony

Grazia

Zobacz również

  • Bezpieczne starcia

    Złuszczają i pobudzają skórę do regeneracji, a nakładanie ich jest okazją do antycellulitowego i ujędrniającego automasażu. Często, dzięki zawartości aromatycznych składników, ich nakładanie jest... więcej