Jogini, u których uczę się w Azji, na każdym kroku podkreślają, że kiedy robi się ciężko, koniecznie trzeba rozjaśnić twarz. Właśnie wtedy.

Zdjęcie

Daj sobie kilka minut dziennie na głębokie pooddychanie w ciszy, przy rozluźnionych mięśniach i z uśmiechem na twarzy. /©123RF/PICSEL
Daj sobie kilka minut dziennie na głębokie pooddychanie w ciszy, przy rozluźnionych mięśniach i z uśmiechem na twarzy.
/©123RF/PICSEL

Dziewczyny i dojrzałe kobiety, które ze mną podróżują i spotykają moich mistrzów na zajęciach jogi, zaczynają swoją z nimi przygodę poważne, a czasem spięte. Po dwóch sesjach ich twarze się rozluźniają. Po trzech w oczach pojawiają się radosne błyski. Podczas ćwiczeń słowo "smile", uśmiechaj się, pada dziesiątki razy. Uczestniczki, które miały już okazję ćwiczyć w Polsce, zauważają, że to dla nich nowość. Okazuje się, że choć bywają zaawansowane w jogowych wygibasach, to w dziedzinie radości z ćwiczenia i radości w ogóle czują się jak nowicjuszki.

Głębokie oddychanie z uśmiechem na twarzy, gdy ciało podejmuje wysiłek, okazuje się dla wielu z nich kluczem do zupełnie nowych drzwi w ich wewnętrznym świecie. Za nimi znajduje się przestrzeń, w której poczucie szczęścia jest naszą osobistą decyzją: jest trudno, ale jestem uśmiechnięta, bo tak chcę! Zdarza się, że proste odkrycie tej podstawowej w jodze techniki wywołuje głębokie wzruszenie, a nawet łzy.

Reklama

Wiele osób sądzi, że joga jest trudna i wymaga niezwykłej giętkości ciała. Nic bardziej mylnego. Ćwiczenia fizyczne są tylko jednym z jej elementów. Śmiem twierdzić, że wcale nie najważniejszym. Najważniejszy jest nasz stan ducha i pozytywne nastawienie. Zaraz potem oddech, który wiąże nas z tu i teraz, wszak nikt nie planuje oddychania, ani go nie wspomina. Kiedy więc słyszysz to cholerne i tak trudne do ogarnięcia przez człowieka Zachodu: "bądź tu i teraz", to właśnie o tym mowa. Wdech-wydech. Tu-teraz. Dlatego to na oddechu koncentrujemy się w medytacji i relaksacji.

Daj sobie kilka minut dziennie na głębokie pooddychanie w ciszy, przy rozluźnionych mięśniach, z uśmiechem na twarzy, bez podejmowania żadnej z kotłujących się w Twojej głowie myśli, a już ćwiczysz jogę! Oddech sprawia, że dostarczamy ciału cenną energię i tlen, uśmiech "ciągnie" cały nastrój w górę. Ludzie Zachodu nie są szczególnie pokorni, dlatego lubią przy takich okazjach powtarzać: "Ale mnie teraz jest ciężko! I co, mam zęby suszyć?" albo "A co ja się będę śmiać jak głupi do sera?". A tak. Właśnie tak.

Kiedy na chwilę zajmiesz się tylko oddychaniem i uśmiechaniem, spadnie ci ciśnienie, a w głowie być może pojawią się mądrzejsze, mniej podkręcone emocjami myśli. Masz na to słowo moje i wszystkich moich nauczycieli razem wziętych. A to mądrzy, starzy jogini. Wiedzą, co mówią.

Kiedy opowiadam w Polsce o mojej przygodzie z jogą, wiele osób pyta o to, jaki jej rodzaj praktykuję. Te same pytania padają ze strony uczestniczek moich warsztatów. I ja pytałam o to swoich mistrzów na początku drogi. A oni nie mogli się nadziwić, że nam, białasom, tak bardzo trzeba metek i didaskaliów. "Joga to joga!". Istnieje wiele tysięcy, może nawet miliony asan, czyli pozycji ciała, jakie można praktykować. Nie sposób ich wszystkich wykonać w ciągu jednego życia. Co bardziej charyzmatyczni nauczyciele stworzyli własne szkoły i rozwinęli doskonałość. Możesz zapisać się na dowolny kurs i owinąć sobie nogi wokół talii, jednak jeśli nie będzie w tym uśmiechu, luzu i dobroci dla swojego ciała, to będzie tylko gimnastyka.

To tak jak z miłością. Dobrze wiemy, czym różni się seks dla sportu od seksu z odwzajemnionym uczuciem. Tego nie da się porównać. Joga jest aktem miłości do własnej osoby. Utrzymuje ciało i psychikę w dobrej kondycji, buduje też poczucie mocy w ciele. A kiedy jest moc, świat stoi przed nami otworem. Uśmiechajcie się, dziewczyny, i oddychajcie. To dla was napisałam piosenkę podróżniczki. Mam nadzieję, że będziecie ją ze mną nuciły!

Najpiękniejsze piosenki,
najważniejsze rozmowy,
mądrych książek stos wielki,
Giewont rankiem stalowy.
Wschody słońca na plażach
i chłód dolin zachodnich,
pustyń żółte ołtarze,
twój po życiu przewodnik.
Podróże na wariata,
noce na małych dworcach,
kamienie na krańcach świata,
ścieżki zielone w Gorcach.
Dobre wróżby na przyszłość
z rąk czytane kojących,
wędrówki twej niezawisłość
pośród drzew wędrujących.
Greckie białe kamyki,
wino ciemnoczerwone,
koralików promyki
pod koszulą znoszoną.
Przyjdzie dzień, gdy zrozumiesz
z jasną myśli precyzją,
że sama wędrować umiesz,
a szczęście jest decyzją.

Dziewczyna może przez świat iść
całkiem sama, zerwij starej klątwy zimny
lak! Plecak zdążysz spakować do rana,
bilet kup i ruszaj na szlak.

GRAZIA 5/2017

Artykuł pochodzi z kategorii: Felietony: Paulina Młynarska

Grazia

Zobacz również

  • Linia Ocean Velvet evrēe

    Nowa linia pielęgnacyjna OCEAN VELVET evrēe zawierająca w sobie ekstrakt z trzech ekstremalnie nawilżających alg, nie tylko przeniesie cię na karaibską plażę, ale również przywróci aksamitną... więcej