Paulina, daj spokój z tymi prawami kobiet! Mamy w Polsce kryzys konstytucyjny! Nie czas żałować róż, gdy płoną lasy! - taki oto wpis na moim facebookowym profilu "zapodał" mój kolega, postępowy intelektualista, ojciec córek, mąż żony, syn matki i przyjaciel przyjaciółek.

Zdjęcie

Paulina Młynarska /Baranowski /AKPA
Paulina Młynarska
/Baranowski /AKPA

Odpowiedział w ten sposób na mój apel o to, by w ferworze politycznej walki nie stracić z pola widzenia ważnych kobiecych spraw: dostępu do antykoncepcji, ścigania alimenciarzy, wsparcia dla samotnych matek, zwalczania przemocy domowej. Stanowisko mojego kolegi jest takie: są sprawy ważne i ważniejsze. Sprawy kobiet są ważne, ale konstytucja ważniejsza, trybunał ważniejszy.

Hmm... Bardzo ciekawe. Zwłaszcza że konstytucja i stojący na jej straży Trybunał Konstytucyjny określają prawa wszystkich obywateli i obywatelek. Czyż nie? A obywatelki stanowią połowę ludności kraju. Połowę, która statystycznie rzecz ujmując, jest najczęściej narażona na przemoc, także tę domową. Połowę, która bierze na siebie trud noszenia w brzuchu przyszłych obywateli, choć nie ma żadnej gwarancji, że państwo pomoże jej wyegzekwować należne dzieciom alimenty, kiedy współautor progenitury powie krótkie "gudbaj!". Połowę, która zarabia od 15 do 30 procent mniej na tych samych stanowiskach co jej koledzy, ale w przeciwieństwie do nich ma jeszcze drugi etat związany z prowadzeniem domu i opieką nad najmłodszymi i najstarszymi (znowu statystyka).

Reklama

Połowę, która mimo pełni władz umysłowych i odpowiedzialności cywilnej, fiskalnej oraz karnej w każdej sprawie jest uważana przez kolejnych ustawodawców za niezdolną do podejmowania racjonalnych decyzji w dziedzinie własnej rozrodczości i jako taka wymaga jasnych zakazów i nakazów. Pigułka "po" tylko na receptę, żeby się idiotki nie potruły (przypominam, że zdaniem lekarzy większe niż pigułka "po" prawdopodobieństwo zatrucia prezentuje dostępny w każdym kiosku paracetamol). Antykoncepcja hormonalna tylko odpłatna i tylko dla tych, które mają szczęście trafić na lekarza, który nie przedkłada swoich poglądów nad dobro pacjentki. O dostępie do aborcji już nie wspomnę, bo to przecież tabu. O tym się nie mówi. Nie pisze. Tylko albo się jedzie za granicę, albo się buli 5 tysięcy w Polsce, albo się rodzi i porzuca, albo się rodzi i wsadza do beczki.

Po co o tym gadać? To takie nie trendy, nie sexy, nie glam. Samotne matki zaś, niech się ogarną i - idąc za radą rzeczniczki partii obecnie nam rządzącej Beaty Mazurek - "Niech ułożą sobie życie". Czyli niech zrobią nowe dzieci, bo wtedy przestaną być takie samotne, tym samym zyskując prawo do udziału w dobrodziejstwach programu 500+. Tak to wygląda, a mimo to wciąż słyszę od swoich kolegów, że są "ważniejsze sprawy". Otóż nie ma ważniejszych spraw. Te sprawy są równie ważne. To my, kobiety, ponosimy biologiczne, społeczne i ekonomiczne skutki powoływania nowego życia. To my płacimy zdrowiem, karierą i pozycją za niechcianą ciążę, a kiedy urodzimy dziecko niepełnosprawne, często zostajemy z nim same (znów ta wstrętna, niesprawiedliwa statystyka). To my słyszymy w sądach, że gwałt na nas dokonany zdarzył się, bo nosiłyśmy za krótką spódniczkę, a tak w ogóle to niska szkodliwość czynu, rok z zawieszeniem na dwa lata, dziękuję, do widzenia. To my będziemy miały niższe emerytury, bo zostajemy w domu z dziećmi.

Nie przestanę zajmować się prawami kobiet. Niedoczekanie, mój kolego! Jeśli jest coś, na czym naprawdę mi zależy (prócz szczęścia mojej córki), to jest nim odwrócenie trwającej od tysiącleci spirali kobiecego cierpienia. Już dość wycierpiałyśmy jako płeć. Basta!

Czy wiecie, że cierpienie zapisuje się w genach? Udowodnili to naukowcy z Emory University School of Medicine w USA, którzy wyćwiczyli myszy w taki sposób, aby bały się zapachu kwiatu wiśni, a następnie obserwowali zmiany, jakie zachodziły wewnątrz nasienia gryzoni. Badacze odkryli, że fragment DNA odpowiedzialny za wrażliwość na ten zapach był bardziej aktywny, zaobserwowano też zmiany w strukturze mózgu. Co więcej, potomstwo wytrenowanych myszy było bardzo wrażliwe na kwiat wiśni i starało się unikać tego zapachu, mimo że nigdy nie doświadczyło go w swoim życiu.

Badanie dowodzi, że środowisko może mieć wpływ na zapis DNA. Wyniki tego eksperymentu mają istotne znaczenie dla fobii, lęków i zaburzeń stresu pourazowego, ponieważ pamięć może być przekazywana z pokolenia na pokolenie! Wszystko, co zrobisz dzisiaj dla siebie, zostanie zapisane w przyszłych losach twoich córek, ich córek i ich córek. Warto pilnować róż, nawet gdy płoną lasy. Ja nie odpuszczę.

Artykuł pochodzi z kategorii: Felietony: Paulina Młynarska

Grazia

Zobacz również

  • Chłodnik koktajlowy

    Chłodnik koktajlowy z burakiem, selerem naciowym, marchwią oraz karmelizowanymi orzechami włoskimi z pumperniklem przygotowany przez szefa restauracji Warszawski Sznyt Rafała Zarębę. więcej