Doświadczona, ale nie zgorzkniała. Dojrzała, ale pielęgnująca w sobie młodzieńcze szaleństwo. Z Beatą w jej warszawskim domu rozmawiam o trudnych dwóch latach w jej życiu i o tym, że warto było czekać na kogoś, kto pokocha ją, a nie „tę Kozidrak”.

Zdjęcie

Ostatnie dwa lata w moim życiu były ostre, ale zmiany wyszły mi na dobre. Bardzow wiele dała mi przeprowadzka Warszawy. Żyje tu o wiele szybciej /Adam Jankowski /Reporter
Ostatnie dwa lata w moim życiu były ostre, ale zmiany wyszły mi na dobre. Bardzow wiele dała mi przeprowadzka Warszawy. Żyje tu o wiele szybciej
/Adam Jankowski /Reporter

Żałuję, że przed spotkaniem tak się spieszyłam, że nie zmieniłam butów na szpilki. Kobiety przy pani się mobilizują...

Beata Kozidrak: - To chyba dobrze! (śmiech)

Reklama

Co sprawia, że czuje się pani sexy?

- Kobieta powinna widzieć w sobie kobiecość - wrażliwość, intuicję i wiarę w to, że w każdym wieku może wyglądać dobrze, i to bez skalpela. Bywa, że w pewnym momencie zatracamy to w sobie. Zapominamy, żeby o siebie zadbać, a to jest najpiękniejsze, co może być. Na nasze barki spada dużo obowiązków - życie prywatne, zawodowe, dzieci. Wiem o tym, bo jestem kobietą. Ja też miałam małe dzieci, dom, a do tego karierę. I nie miałam stada służących, jak niektórzy sądzą. Zawsze dbałam o dom, bo dom był azylem, odskocznią od kariery.

Czyli kiedy pani czuje się najbardziej kobieco?

-  Kiedy zakładam szpilki i kiedy zadbam o siebie bardziej. Po prostu.

Zdarzyło się pani zapomnieć o sobie?

- Tak, miałam kilka takich momentów.

Co się wtedy wydarzyło?

- Miałam problemy, przez które musiałam przejść. Zamknęłam się w sobie. Na szczęście mam bliskie osoby, które mi pomogły.

Jaka cecha charakteru pomaga pani przetrwać najtrudniejsze chwile?

- Na to składa się kilka cech i okoliczności. Przede wszystkim to, że mogę liczyć na moje córki. Zostałam wcześnie mamą, choć wszyscy mówili: po co?

Odradzano pani?

- Tak, przecież dopiero zaczynam karierę tu dziecko. A ja bardzo chciałam zostać matką. I cieszę się bardzo, że jest to córka, a dziś - córki. Bo to właśnie one są zawsze blisko mnie. Mamy cudowny, kumpelski układ. Nadajemy na tych samych falach. Śmiejemy się z tego samego, kupowałybyśmy te same ubrania. Dziękuję Bogu, że tak się ułożyło moje życie, że mam dzieci.

Kiedy dzieci mają kłopoty, to matka jest opoką. A kiedy to matka ma życiowy kryzys?

- Wtedy ta więź między matką a dziećmi się zacieśnia. Kasia i Agata to najbliższe mi osoby, mam do nich zaufanie. One znają mnie najlepiej. Wiedzą, że czasami potrafię być zwariowana i wtedy trzeba nade mną panować. A gdy mam problem, chcą pomóc z całego serca.

Cały wywiad w najnowszym wydaniu magazynu "GRAZIA". W sprzedaży od 11 sierpnia.

Artykuł pochodzi z kategorii: Ludzie

Grazia

Zobacz również

  • Porozmawiajmy o miłości

    Za chwilę ślub. Nie, tym razem nie Magdy, tylko jej córki, Lary. Co w takim momencie myśli matka? Czego życzy córce? A córka? Czego pragnie? Jest szczęśliwa? Z czego zwierza się mamie? Co każda z... więcej