Nie goni ślepo do przodu i nie rozpamiętuje. Docenia codzienność tu i teraz. Jeśli marzy, to bez żalu i zazdrości. O swoim domu i rodzinie mówi: wybór i wolność, a nie więzienie. W jej słowach jest dojrzałość, a w oczach – dziewczyna.

Zdjęcie

Jestem pozbawiona umiejętności zawalczenia o siebie. Wielkim prezentem od losy byli ludzie, którzy robili to za mnie /Marcin Kempski/I like photo /Grazia
Jestem pozbawiona umiejętności zawalczenia o siebie. Wielkim prezentem od losy byli ludzie, którzy robili to za mnie
/Marcin Kempski/I like photo /Grazia

W tym roku na gali Orłów wystąpiła pani w roli wręczającej nagrodę. Łatwiej jest nagrody wręczać czy przyjmować?

Danuta Stenka: - Oczywiście, że wręczać (śmiech). Przyjemnie  jest otrzymywać, bo nagroda jest zwieńczeniem, wisienką na torcie, ale wszystko, co najsmaczniejsze, jest pod nią - ciekawa rola, ciekawa praca, a więc przygoda, dobry czas spędzony z ludźmi.

Reklama

Pani sporo tych nagród otrzymała...

- ... troszeczkę (śmiech).

Ale czemu łatwiej je wręczać?

- To miłe, bezstresowe zajęcie. Bez żadnej odpowiedzialności, może jedynie poza tym, żeby nie wywinąć orła w drodze do mikrofonu.

... z tym że to by była oscarowa wpadka! Ale tzw. wpadek pani na swoim koncie nie ma. Kiedy oglądam po tego typu imprezach kroniki towarzyskie, wymienia się panią jako wzór dojrzałej elegancji i piękna. Nie peszy to pani?

- Zupełnie, bo ja relacji z imprez w ogóle nie oglądam. Wiem, że rozmaite portale internetowe istnieją, bo zaglądają tam bliscy mi ludzie, ale jeśli nawet znajdują coś nieprzychylnego, to pewnie mi tego oszczędzają. Ja żyję poniekąd jak za dawnych czasów. Najczęściej stykam się z opiniami ludzi, których spotykam osobiście.

Kobiety są niestety oceniane przez pryzmat wyglądu. Często i surowo.

- To prawda. Na kobiety się patrzy i wymaga się od nich wyglądu. Na kobiety patrzą i mężczyźni, i kobiety.

Czy panią to drażni?

- Drażni? Nie, to nie w tych kategoriach. To jest po prostu płaskie. Wiadomo, że człowiek to złożona historia, a wygląd jest jedynie opakowaniem, na które mamy niewielki wpływ. Dostaliśmy je bez możliwości wyboru, nie jest ono ani naszą zasługą, ani naszą winą. Wpływ
mamy jedynie na zawartość tego opakowania.

Pani, jak czytałam w pani biografii, późno zaakceptowała to "opakowanie" i jako dojrzała osoba uwierzyła,że może grać atrakcyjne kobiety.

- Jako młoda dziewczyna przy wzroście 167 cm ważyłam 70 kilogramów. Trochę tego ciała na sobie nosiłam, więc na moje postrzeganie samej siebie na pewno wpłynęły zmiany w fizyczności. Ale tak naprawdę wydaje mi się, że to przyszło z dojrzałością. Dojrzewając, nabieramy świadomości siebie, swoich praw i pewności. Kiedy pojawiła się rodzina, dzieci, wzrosła odpowiedzialność, znalazłam się w innym miejscu w relacjach. Miała na to również wpływ sytuacja zawodowa, bo z czasem nie byłam już początkująca. A wcześniej? Starsze aktorki nazywały młode Krowiętami. "Krowięta skoczy po oranżadę", "Krowięta przyniesie papierosy".

Obcesowe.

- Nie, w moim przypadku pełne sympatii.

Cały wywiad w najnowszym wydaniu magazynu "GRAZIA". W sprzedaży od 11 kwietnia.

Artykuł pochodzi z kategorii: Ludzie

Grazia

Zobacz również

  • Smartfonowy detoks

    Uzależnienie od Internetu, mediów społecznościowych i sprawdzania newsów staje się coraz bardziej powszechne. Wielokrotnie nie mamy pojęcia, że sami mamy z tym problem - odświeżanie Instagrama i... więcej