Przystojniak, który kobiety przyprawia o szybsze serca bicie. Tym bardziej że jest szarmancki i dobrze wychowany. Dlaczego ta ostatnia cecha często mu ciąży? Jakim jest partnerem i co to znaczy, że narzeczona zmieniła go na lepsze?

Zdjęcie

Dżentelmenem po prostu wypada być. Dobre rady dotyczące kobiet dostałem od ojca - mówi Mateusz Damięcki /Hildegarda Cjujstek /Grazia
Dżentelmenem po prostu wypada być. Dobre rady dotyczące kobiet dostałem od ojca - mówi Mateusz Damięcki
/Hildegarda Cjujstek /Grazia

Jaki kolor fartucha nosi Adam Żmuda, grany przez ciebie lekarz w najnowszym serialu "W rytmie serca"?

Mateusz Damięcki: - Nie ma fartucha, bo fartuch do niego nie pasuje. To jest taki lekarz, który nie lubi być przypisany do żadnego miejsca, nawet w przychodni przyjmuje w koszuli. Jest niezależny i dobry w tym, co robi. Ma swój pomysł na życie i na sposób, w jaki wykonuje swój zawód, a przy tym ma też dużo szczęścia.

Reklama

Jaką masz specjalizację? Albo może jaką ma Adam?

- Jest utalentowanym chirurgiem. Nie boi się ryzyka, bo jest pewien tego, co robi. Można mu zaufać, bo wie na 100 procent. Ale nie jest zadufany w sobie ani nieskromny. Wychodzi po prostu z założenia, że nie ma nic do stracenia. Serial uzmysłowił mi, że możliwość wyleczenia pacjenta bardzo często zależy od tego, ile potrafi zaryzykować lekarz. Jak dużo może wziąć na klatę, czy się nie boi.

Czy przeszkolenie serialowe, grasz przecież jeszcze w "Na dobre i na złe", wpływa na twoją medyczną wiedzę?

- Mogłoby się wydawać, że tak, ale dość szybko zapominam o tej całej skomplikowanej terminologii. Dla mnie to po prostu tekst, którego muszę się nauczyć. Ale wiem, co to są leukocyty. Chorobę toczeń znam z "Doktora House’a". (śmiech)

Ludzie mówią, że jesteś dobrze wychowany. Co to znaczy?

- Dostałem pewien zestaw informacji od moich rodziców. Ale wiesz co? Kiedyś ludzie uważali, że dobre wychowanie to coś pozytywnego, a dzisiaj mam wrażenie, że niekoniecznie. To chyba nie jest cecha, którą należałoby się chwalić.

Naprawdę? W takim razie ja już jestem stara, bo dla mnie to wciąż fajna cecha.

- Może ja też już jestem stary... Dzisiaj dobre wychowanie sprawia, że traci się dużo czasu.

Dlaczego?

- Na "Dzień dobry", na "pan, pani", na to, żeby minąć kogoś na ulicy i uśmiechnąć się do niego. Wiesz, jak to jest odbierane?

Jak?

- "Co za głupek, uśmiechnął się do mnie" albo "Czego chce ode mnie ten koleś?", albo "O, Damięcki idzie, uśmiecha się do wszystkich, temu to się powodzi! A mnie nie. Zabić skur...".

Żartujesz? Nie jest tak, że ludzie cię również dzięki temu lubią?

- Czy ja wiem? Kiedyś chciałem napisać poemat do matki pt. "Mamo, dlaczego mnie tak dobrze wychowałaś?". I tam by był cały zestaw pretensji do niej, że chciała jak najlepiej, a wyszło tak sobie. Oczywiście mówię to z przekąsem i ironicznie. Staram się pokazać, w jakich dziwnych czasach żyjemy. Ale nie wiem, czy wypada mówić o sobie, że jest się dobrze wychowanym.

Ja to powiedziałam.

- Ale ja potwierdziłem, bo rzeczywiście niektórzy tak o mnie mówią. Oczywiście jestem wdzięczny mamie, że mówię ludziom w windzie "dzień dobry" (śmiech). Od taty dostałem dobre rady dotyczące kobiet.

Cały wywiad w najnowszym wydaniu magazynu "GRAZIA". W sprzedaży od 11 sierpnia.

Artykuł pochodzi z kategorii: Ludzie

Grazia

Zobacz również

  • Szymon Majewski: Pogodzony ze sobą

    Pięćdziesięciolatek, a zachowuje się czasem jak gimnazjalista. Lubi rozśmieszać ludzi, ale sam ma naturę melancholijną. Uwielbia kobiety, ale od ćwierć wieku jest wierny swojej żonie Magdzie. Czy... więcej