Umiar, proporcje, wiarygodność. A także własny styl. Mieć mało rzeczy w szafie, za to dobrych i świetnie się w nich czuć. To przepis na sukces.

Zdjęcie

Ikona stylu - Monika Brodka - niebanalnie, ciekawie i modnie /Mieczysław Włodarski /Reporter
Ikona stylu - Monika Brodka - niebanalnie, ciekawie i modnie
/Mieczysław Włodarski /Reporter

Warto być dobrze ubranym. Wiadomo: lepsze samopoczucie, wyższa samoocena. A do tego większe szanse na udane życie zawodowe i osobiste. Tak przynajmniej wynika z badań psychologów, bo ludzi dobrze ubranych postrzegamy - niekoniecznie nawet słusznie - jako ładniejszych i bardziej profesjonalnych niż ci, którzy do ubrania nie przywiązują szczególnej wagi.

Strojem manifestujemy też nasze wnętrze i osobowość, a innym poprzez ubranie okazujemy szacunek. Wszak "być dobrze ubranym to piękna forma bycia uprzejmym", jak mawiała Coco Chanel. Tylko co to znaczy być dobrze ubranym?

Reklama

Nie każdy rodzi się z darem umiejętności idealnego doboru stroju. Kiedyś było prościej: obowiązywał jeden kanon elegancji, dwa czy trzy trendy. Wszyscy wyglądali w miarę podobnie. Dziś trendów, nawet wzajemnie się wykluczających, są setki, "stawianie na indywidualny wygląd" to wymóg powtarzany niczym mantra, a media 24 godzinę na dobę zajmują się oceną stylizacji mniej i bardziej znanych osób.

Czy istnieją zatem jakieś ogólne wytyczne, którym warto się podporządkować? Proste oraz łatwe do zrealizowania w codziennym życiu recepty na dobry styl? I dlaczego pewne postaci z życia publicznego uważane są za ikony mody, a inne za zaliczające wpadkę za wpadką jej ofiary? Zapytałem o to uznanych projektantów, stylistów i krytyków.

Od okazji do okazji

Przede wszystkim strój powinien być dostosowany do okazji, pory roku i dnia - mówi Ania Kuczyńska, projektantka znana z minimalistycznego stylu swoich kolekcji. Jak twierdzi, szczególnie docenia zdolność odpowiedniego wpisania się w sytuację - spotkanie zawodowe, kolacja albo teatr. Mało ma to wspólnego z samą modą i tym, co lansują jej twórcy. Więcej z etykietą i kodem ubioru.

To ogólne zasady, mówiące o tym, gdzie, kiedy i jak należy się ubrać. Na bal suknia powinna być długa i wieczorowa, w teatrze dobrze widziana jest mała czarna i sznur pereł, kolacja wiglijna wymaga stroju odświętnego, a ta ze znajomymi - ledwie półformalnego.

Chyba że to grill - wtedy strój powinien być od formalnego jak najdalszy. Na ślub tylko panna młoda może założyć białą suknię, a na rozmowę o pracę nie wypada przyjść w dżinsach, które z kolei nadają się na plotki z koleżanką, zakupy czy weekendowy wypad. I tak dalej. Znana z roli mentorki w "Projekcie Lady" TVN-u dr Irena Kamińska-Radomska wraz z Agatą Tanter piszą wręcz we wspólnym poradniku "Dress code dla kobiet", że "kobieta może wyglądać atrakcyjnie jedynie pod warunkiem, że wygląda skromnie".

Czy to nie nazbyt konserwatywne? Może. Z drugiej strony - kobieta pewna siebie i znająca swoją wartość nie potrzebuje widowiskowego uwydatniania swoich atutów. "Kobieta dobrze ubrana" to zatem ta, która umie dostosować się do poszczególnych sytuacji: to imprezy i uroczystości o różnym stopniu oficjalności oraz wydarzenia nieformalne wymagające ubioru wizytowego, business professional, city, casual smart, business casual i casual.

Brzmi skomplikowanie, jeśli jednak w twojej szafie oprócz wieczorowej sukni (nawet jeśli nie tak luksusowej jak te, w których pokazują się Julianne Moore czy Magdalena Cielecka) i wspomnianej małej czarnej (która może być i małą granatową czy czerwoną) masz garsonkę, spódnicę ołówkową lub cygaretki, białą koszulę (to wcale nie brzmi nudno; zobacz, jakie wrażenie robi np. Carolina Herrera), a do tego kilka ubrań casualowych, tj. dżinsy, biały T-shirt, gładki sweter, kilka par butów na różne okazje, czyli od szpilek po trampki, a do tego skórzaną torebkę, jesienny trencz i zimowy płaszcz, to właściwie jesteś przygotowana na każdą okazję. I masz wszelkie szanse być uważaną za dobrze ubraną.

Mini nie dla każdej

Czas na drugi krok. Czyli mieć ubrania dopasowane do sylwetki, wieku, typu urody.

- Dobrze ubrana kobieta ma świadomość swojego ciała. Eksponuje atuty, ale wie, z czym się wstrzymać. I jest w tym konsekwentna - uważa stylistka i kostiumografka Anna Męczyńska, znana m.in. z ubierania bohaterów serialu "Rodzinka.pl" Brzmi rygorystycznie, styliści jednak zawsze potrafią znaleźć mocny punkt: świetne proporcje, idealny dekolt czy choćby włosy. To na wydobyciu maksimum zalet koncentrują się styliści i na zaletach powinnaś skoncentrować się także ty.

Masz zgrabne nogi? Pokazuj je i noś krótsze spódnice. Niezgrabne? Poszukaj czegoś innego. Z wiekiem w naturalny sposób pewne części ciała nie dodają już atrakcyjności, więc nie należy nimi epatować; lepiej też wygląda się w rzeczach prostych i neutralnych.

- Znam swoje ograniczenia, wiem, co zakamuflować, a co wyeksponować. Noszę niewiele kolorów: szary, czarny, granatowy, biały. Podobają mi się wzorzyste tkaniny, ale nie noszę ich, podobnie jak plastikowych materiałów, bo uznaję tylko wełny, len, bawełnę, jedwab. Mam mało biżuterii i stosuję się do rady usłyszanej z ust nieżyjącej już Miry Michałowskiej: przed wyjściem obejrzyj się przed lustrem i sprawdź, czy nie musisz czegoś zdjąć - wylicza krytyczka mody i redaktorka "Twojego STYLU" Joanna Bojańczyk.

Zdjęcie

Tilda Swinton zawsze wygląda doskonale /East News
Tilda Swinton zawsze wygląda doskonale
/East News

Wtóruje jej Ania Kuczyńska. - Dziś trudno docenić prostotę ubioru wydobywającą z nas to, co najlepsze, ale myślę, że zawsze warto jest cenić umiar - mówi projektantka. Jednak ani wiek, ani inne cechy nie muszą oznaczać rezygnacji ze świetnego wyglądu.

Aktorka Helena Norowicz dopiero po osiemdziesiątce została rozchwytywaną modelką i uznana za jedną z najbardziej stylowych kobiet w Polsce. Nie odejmuje sobie jednak sztucznie lat. Tilda Swinton dla odmiany, z urodą tyleż elektryzującą, co nieco chłopięcą, może błyszczeć na czerwonym dywanie tak w smokingu, jak i w aksamitnej sukni. Nie udaje jednak na siłę hollywoodzkiej seksbomby. Tu dochodzimy do trzeciego warunku bycia dobrze ubraną: wiarygodność.

- Być dobrze ubraną to znaczy po prostu być ubraną, a nie przebraną. Posiadanie własnego stylu jest przy tym kluczowe - mówi projektant Łukasz Jemioł. Określ, w czym lubisz się najbardziej i co oddaje twoje cechy. Klasyka z nutą fantazji? Romantyczność? A może klimaty rock’n’rollowe? Podpowiedzią będzie twój ulubiony zestaw. Żakiet ze spódnicą i chustą? Ciepłe dzianiny? Rurki z ramoneską i koszulą, jak u Kate Moss?

To bez znaczenia. Ważne, że to pierwszy, jaki przychodzi ci do głowy. Potrafisz szybko go skompletować i założyć wyrwana nawet ze snu, przede wszystkim zaś stojąc przed lustrem wiesz, że to właśnie jesteś ty i dobrze się w tym czujesz.

- Nawet jeśli ktoś założy coś bardzo dziwnego, to bywa, że pasuje nam to do jego osobowości. Nie ma wrażenia śmieszności i nikt nie krzyknie: "ale się wystroiłaś!" - zauważa Anna Męczyńska. To jest powód, dla którego nikt nie wybucha śmiechem na widok awangardowych artystów. Świetne, choć przecież ryzykowne stylizacje potrafi mieć Rihanna. Image Brodki jest całkowicie spójny z jej osobowością i oryginalną twórczością.

Nie pieniądz zdobi...

Myślicie, że to kwestia pieniędzy? Nie do końca. Jak mawiał Yves Saint Laurent, "nigdy nie powinniśmy mylić elegancji ze snobizmem". Dobra jakość i porządne wykonanie przybliżają jednak do osiągnięcia sukcesu. - Zawsze zwracam uwagę na piękne i, co jest piekielnie ważne, czyste buty. Same ciuchy nie muszą być drogie, ale całość musi wyglądać harmonijnie. Wnętrze powinno wydobywać się na zewnątrz klasą i jakością, a nie kasą i pościgiem za trendami - mówi pracujący dla takich marek jak Sonia Rykiel, Comme des Garçons projektant Dawid Tomaszewski.

Jakość, owszem, kosztuje. Ale to inwestycja, która się opłaca. Dziś jesteśmy w o tyle dobrej sytuacji, że nawet na najlepsze materiały czy surowce, jak choćby kaszmir, nie mają już monopolu najdroższe marki. Magazyny mody, w tym GRAZIA, też często pokazują, co posłuży nam długo. - Sztuka dobrego wyglądu jest dzisiaj dużo trudniejsza niż jeszcze jakieś 20 lat temu, bo jesteśmy atakowani trendami, możliwościami, nęceni milionem marek. Kup teraz, kup zaraz... A nie musisz! - radzi Joanna Bojańczyk.

Jedyna zasada, do której bezwzględnie musisz się dostosować, to całkowite unikanie podróbek. Zwane też niewinnie "replikami" są - pardon za wyrażenie - obciachem. Nie dlatego, że tanie, lecz dlatego, że okradają firmy, a ich produkcją i dystrybucją zajmuje się mafia; często ta sama, która stoi za handlem narkotykami czy ludźmi.

Dlatego, jeśli nie stać cię na Hermèsa czy Pradę (nie przejmuj się, naprawdę niemal nikogo na nich nie stać), kup oryginalny produkt niedrogiej marki. Tym bardziej że wyprzedaże trwają już praktycznie cały rok (zwłaszcza w sklepach internetowych), a moda na ekologię sprawia, że torebka czy buty z wykwitnie wyprawionej naturalnej skóry nie są już jedynym wyznacznikiem klasy i jakości.

I na koniec: skoro w czymś świetnie wyglądasz, to się tego trzymaj.

Paradoksalnie, to najtrudniejsze wyzwanie. Kobiety kochają eksperymenty, ale z jakichś względów w zbiorowej pamięci jako symbole stylu pozostają te, które miały ten jeden, wyrazisty i go nie zmieniały. Słodka Audrey Hepburn z apaszką, Jackie Kennedy w swoich kostiumach, diabelsko seksowna Sophia Loren, Diane Keaton w marynarkach. Od razu przed oczami mamy ich wygląd, ubranie, fryzury. Kluczem do własnego stylu - idącego przecież w parze z dobrym wyglądem - jest jego powtarzalność.

Michał Zaczyński

GRAZIA 10/2017


Artykuł pochodzi z kategorii: Moda

Grazia

Zobacz również

  • Blond: Jasny ideał

    Najmodniejsze blondy tego sezonu to te najjaśniejsze, inspirowane kolorem włosów Skandynawów i małych dzieci. Dzięki nowoczesnym sposobom farbowania są piękniejsze niż kiedykolwiek wcześniej. więcej