O cholesterolowych pułapkach, stereotypach, mitach i postępie medycyny, który wcale nie zwalnia nas z odpowiedzialnych wyborów, rozmawiamy z prof. dr. hab. n. med. Arturem Mamcarzem.

Zdjęcie

Jeśli chcesz jeść, dbając o poziom cholesterolu, na cenzurowanym powinny znaleźć się tłuszcze pochodzenia zwierzęcego /©123RF/PICSEL
Jeśli chcesz jeść, dbając o poziom cholesterolu, na cenzurowanym powinny znaleźć się tłuszcze pochodzenia zwierzęcego
/©123RF/PICSEL

Gdyby zastanawiać się, jakie związane ze zdrowiem pojęcie rejestrujemy najwcześniej, to cholesterol plasuje się na jednej z pierwszych pozycji.

Reklamy w telewizji, ciocie i babcie omawiające wyniki badań itp. - to się po prostu słyszy. Osłuchani jesteśmy, coś nam świta, że chodzi o tłuszcze, ale niewiele więcej z tego wynika, o czym najlepiej świadczą wyniki badania przeprowadzonego przez TNS OBOP w 2013 roku. Dowiodły one, że choć 35 procent Polaków (osoby powyżej 15 roku życia) boi się zawału, to aż 72 procent nie ma pojęcia, jakie są normy dotyczące poziomu cholesterolu ani jak należy sprawdzać jego poziom.

Reklama

Ignorowanie tego problemu może mieć fatalne skutki - konsekwencją w najgorszym razie są zawał serca czy udar mózgu, a nawet nagły zgon. Warto poznać "wroga", bo naprawdę dużo zależy od nas i naszych codziennych wyborów.

Liczby są ważne

Czym właściwie jest cholesterol? To niezbędna dla prawidłowego przebiegu procesów życiowych w organizmach ludzi i zwierząt substancja tłuszczowa. Cholesterol jest składnikiem budulcowym błon komórkowych, substancją wyjściową do produkcji hormonów, witaminy D oraz kwasów tłuszczowych.

Nasz organizm doskonale radzi sobie z wytwarzaniem niezbędnej każdego dnia niewielkiej ilości Cząsteczki HDL, w przeciwieństwie do LDL, zbierają odłożone na ścianach naczyń cząsteczki cholesterolu i transportują z powrotem do wątroby, gdzie cząsteczki cholesterolu albo ponownie łączą się w lipoproteiny, albo ulegają przemianie w kwasy żółciowe, trafiające następnie do jelit. Cząsteczki frakcji HDL w tym odbywającym się w naszym organizmie przedstawieniu występują jako dobrzy czyściciele. Czy te procesy przebiegają prawidłowo, możemy stwierdzić na podstawie tzw. lipidogramu, czyli badania stężeń tłuszczów występujących we krwi. Przyjmuje się, że wartość cholesterolu całkowitego nie powinna przekraczać 190 mg/dL. Stężenie LDL nie powinno przekraczać 115 mg/dL, a stężenie HDL może wynosić powyżej 40 mg/dL dla mężczyzn i powyżej 50 mg/dL dla kobiet.

W przypadku osób z grup wysokiego ryzyka, np. po zawale, zakłada się konieczność zejścia znacznie poniżej podanej powyżej normy LDL - co najmniej poniżej 70 mg/dL. W przypadku tej frakcji musimy pamiętać, że im niżej, tym lepiej, a nowe, dyskutowane na ostatnich kongresach kardiologicznych cele terapii to wartości około 35-40 mg/dL.

Jeszcze bardziej weźmy to sobie do serca, jeśli podwyższamy ryzyko, paląc papierosy, nie ruszając się i będąc otyłym. Osoby otyłe są dodatkowo najbardziej narażone na wysokie stężenie we krwi triglicerydów, które również sprzyja chorobom układu krążenia. O istniejącym od zawsze w ludzkim ciele cholesterolu ludzkość dowiedziała się stosunkowo późno, w połowie XIX wieku.

Niemiecki patolog Rudolf Virchow stwierdził, że miażdżyca jest procesem zapalnym modyfikowanym przez lipidy. Oczywiście istnieją starsze "cholesterolowe świadectwa", do których należy jedno z najsłynniejszych płócien Leonarda daVinci. "Uważnie analizując słynną Monę Lisę, możemy zobaczyć, że na jednej z dłoni ma powiększenie, czyli tłuszczaka, a w kąciku oka ksantomę - żółtaka - zmianę grudkową powstałą na skutek odkładania się cholesterolu w skórze", tłumaczy prof. Mamcarz. Wiadomo, że Włoszka, która pozowała artyście, zmarła dość wcześnie, przed czterdziestką, dlatego naukowcy przypuszczają, że cierpiała na hipercholesterolemię rodzinną, która objawia się szczególnie wysokim poziomem cholesterolu w organizmie i jest chorobą uwarunkowaną genetycznie.

Co ciekawe, to jedna z najczęściej występujących chorób genetycznych (1:500-700 urodzeń). Ludzie dotknięci nią mają podwyższony poziom LDL już w dzieciństwie, a około 40-50 roku życia ujawnia się u nich choroba wieńcowa. Najbardziej niebezpieczna mutacja tego schorzenia występuje niezwykle rzadko - mniej więcej raz na milion urodzeń - i powoduje wzrost poziomu LDL nawet do kilku tysięcy oraz zgon z powodu zawału w dzieciństwie lub bardzo młodym wieku.

Działaj dla zdrowia

Jak zwykle, kiedy mowa jest o zdrowiu, okazuje się, że wiele zależy od nas. Możemy sobie zarówno bardzo pomóc, jak też dramatycznie zaszkodzić, a częstszym od obciążeń genetycznych jest obciążenie "rodzinne", wynikające z powtarzanych przez kolejne pokolenia błędów żywieniowych i nawyków. "Mówiąc o profilaktyce, warto przypomnieć, że pochodzące z greckiego słowo »dieta« oznaczało styl życia i właśnie nasz styl życia - odżywianie, ruch - ma kolosalny wpływ na zdrowie układu krwionośnego", wyjaśnia prof. Mamcarz, który przyznaje, że niedoścignionym wzorem jest dla nas dieta śródziemnomorska, ale zaznacza, że musimy podejść do niej z pewnym dystansem, bo trudno przenieść ją do Polski.

Z kolei kiedy inspirujemy się nią wybiórczo, łatwo popełnić błędy. "Klasycznym tego przykładem jest kariera oliwy z oliwek. Swojski olej rzepakowy ma 10 razy więcej tak wskazanych w diecie dobrej dla serca kwasów omega-3. Dla mieszkańców basenu Morze Śródziemnego oliwa z oliwek jest świetna, bo jedzą bardzo dużo ryb, których w naszej diecie jest jak na lekarstwo", tłumaczy kardiolog.

Na liście składników pożądanych w diecie antycholesterolowej są bogate w błonnik węglowodany - owoce, warzywa i produkty pełnoziarniste, białko - najlepiej pochodzenia roślinnego, i właściwe tłuszcze. Warto zwrócić uwagę na błonnik, ponieważ w diecie osób żyjących w krajach rozwiniętych zazwyczaj jest go za mało, co wiąże się z częstym sięganiem po prudukty wysokoprzetworzone i zbyt małą ilość warzyw. Zaprzyjaźnieni dietetycy często powtarzają, że problemem ich podopiecznych nie jest nawet brak warzyw w lodówce - kupują je chętnie, bo wiedzą, że trzeba.

Gorzej jest z serwowaniem ich na talerzu - warzywa należą do produktów, którym najczęściej pozwalamy się zepsuć... Jeśli chcesz jeść, dbając o poziom cholesterolu, na cenzurowanym powinny znaleźć się tłuszcze pochodzenia zwierzęcego. Za to zadbać trzeba o dobre tłuszcze bogate w jednonienasycone i wielonienasycone kwasy tłuszczowe, czyli oleje roślinne, np. wspomniany wyżej olej rzepakowy.

Pożądane są także bogate w kwasy tłuszczowe Omega-6 nasiona oraz tłuste ryby zawierające kwasy omega-3. Co najważniejsze - te wspaniałe pokarmy jemy z umiarem, bo otyłość jest poważnym czynnikiem ryzyka. A jak mamy ruszać się dla serca? "Zalecane minimum to 150 minut umiarkowanego wysiłku tygodniowo, wykonywanego najlepiej pięć razy przez pół godziny", wyjaśnia prof. Mamcarz, zastrzegając jednocześnie, że lepsze od podnoszenia ciężarów będą dla naszego serca ćwiczenia cardio, takie jak bieganie, jazda na rowerze czy pływanie.

Jeśli od dawna się nie ruszasz, zacznij od krótkiej aktywności i systematycznie ją wydłużaj. Przekonasz się, że twój organizm stopniowo oswoi się z wysiłkiem i będzie ci coraz łatwiej. Zacznij od szybkiego speceru lub jazdy na rowerze, a nie od biegania. Dzięki temu nie zniechęcisz się nieznośnymi zakwasami po pierwszych próbach rozruszania się, które wykluczą twoje sportowe zapędy na kilka dni.

Na ratunek

Lekarze mają w rękach sprawdzone narzędzia, czyli leki skutecznie obniżające stężenie cholesterolu. Bardzo ważne jest, by poddać się leczeniu farmakologicznemu, jeśli takie jest zalecenie lekarza. "Dysponujemy lekami z kilku grup; leki podstawowe to statyny - możemy je uznać za jedną z najlepszych konstrukcji medycznych wszech czasów", uważa prof. Mamcarz.

Wspomagają je czasem fibraty, a także lek obecny od pewnego czasu, przeżywający renesans - ezetymib. Od niedawna nadzieją są nowoczesne leki podawane podskórnie raz lub dwa razy na miesiąc (inhibitory PCK- 9). Głównym efektem działania tych leków jest obniżenie stężenia cholesterolu LDL. Dzisiejsza medycyna skutecznie ratuje chorych, którzy kilkadziesiąt lat temu skazani byliby na śmierć - i to jest świetna wiadomość. Jeszcze lepiej jednak żyć tak, by zmniejszyć prawdopodobieństwo tego, że będziesz musiała z tego postępu skorzystać.

Maja Handke

GRAZIA 21/2017

Artykuł pochodzi z kategorii: Styl życia

Grazia

Zobacz również

  • Mariusz Bonaszewski: Jestem nałogowcem

    Co dociera do mężczyzny po pięćdziesiątce, gdy choroba przewartościowuje jego życie? Co staje się dla niego najważniejsze? I dlaczego? Mariusz Bonaszewski w szczerej rozmowie o tym, co jest przed,... więcej