Budzą skrajne emocje. Dla jednych symbolizują wolność i niezależność, dla innych są synonimem śmiertelnego zła. Od ponad 500 lat papierosy stanowią ważny element historii społecznej. I kto choć raz nie uległ magii odprężającego dymka po udanym seksie, niech pierwszy rzuci kamieniem.

Zdjęcie

Zdjęcie z filmu „Śniadanie u Tiffany'ego”, w którym delikatnie trzyma przy ustach długą, szklaną fifkę, rozpala zmysły i wyobraźnię. /EastNews /East News
Zdjęcie z filmu „Śniadanie u Tiffany'ego”, w którym delikatnie trzyma przy ustach długą, szklaną fifkę, rozpala zmysły i wyobraźnię.
/EastNews /East News

Osoby, które urodziły się w latach 80., 70. i wcześniej, doskonale pamiętają, że palenie było wszechobecnym zwyczajem. W komunistycznej Polsce znacznie trudniej było kupić papierosy, niż znaleźć miejsce, gdzie spokojnie można puścić dymka. Palono wszędzie - w restauracjach, kawiarniach, pociągach, na uczelniach, w miejscach pracy, a nawet w szpitalach.

Instrumentariuszka, która pracowała ze Zbigniewem Religą, wspominała, że palono nawet na salach operacyjnych, jeśli wykonywany zabieg znacznie się przedłużał lub był przeprowadzany w szczególnie nerwowej atmosferze.

Reklama

Dzieci wożono wtedy w samochodach nie tylko bez fotelików i zapiętych pasów, ale również w oparach siwego dymu. Nikt się nie oburzał, nikt nie robił przemówień umoralniających.

Jeszcze w połowie lat 90. w państwowych uczelniach wielu wykładowców paliło podczas zajęć i na to samo pozwalało studentom. Ci bardziej wrażliwi, których szczypały oczy i drapało w gardle, w milczeniu znosili niedonie przyszło zwrócenie uwagi palaczowi.

Dziekan jednego z wydziałów warszawskiej Akademii Teatralnej, zachęcany przez panie w studenckiej stołówce do zjedzenia surówki, bo ta jest bogactwem witamin, odpowiadał: "Szanowna pani, witaminy to są w kawie, wódce i papierosach". I faktycznie, zaraz po zjedzeniu schabowego z ziemniakami, odpalał papierosa. Podobnie było w niewielkich sklepach, na przykład z konfekcją. Jeśli pracująca w takim punkcie handlowym ekspedientka była palaczką, po prostu oddawała się swojej przyjemności w miejscu pracy.

Gorzej, gdy zakupiony w sklepie sweterek musiało nosić dziecko. Niektórzy czujni pedagodzy dopytywali, czy przypadkiem samo nie popala papierosów i stąd ta żrąca woń dobywająca się z jego ubrania.

Kobiety i papierosy

Niefrasobliwość wobec potomstwa panowała też wśród ciężarnych. Wiele kobiet w błogosławionym stanie nie rezygnowało z odprężającego papierosa. To, co teraz wydaje się nie tylko oburzające, ale też bardzo nierozsądne, do końca lat 90. było powszechnie tolerowaną praktyką. Podobno nawet lekarze zalecali swoim ciężarnym pacjentkom nierzucanie palenia, jeśli rozstanie z nałogiem spowoduje u nich stres. Ten, według niektórych położników, był większym zagrożeniem dla płodu niż nikotyna.

Kobiety i dymek

Jednak kobiety nie zawsze były palaczkami. Przez setki lat palenie było męskim "sportem". Sam tytoń został sprowadzony z Ameryki na Stary Kontynent przez europejskich marynarzy pod koniec XV wieku. I już wtedy budził gorące i sprzeczne emocje. Jedni uważali palenie za szkodliwy nawyk, inni twierdzili, że tytoń ma właściwości... zdrowotne. Podobno za jego pomocą Katarzyna Medycejska wyleczyła nawracające migreny. Z możnych tego świata tytoniu szczególnie nie lubiło dwóch panów - pierwszym był car Michaił Fiodorowicz Romanow, który w 1634 r. całkowicie zakazał palenia.

Osoba, która po raz pierwszy została przyłapana na tej czynności, była skazywana na chłostę w pięty. Przyłapanie drugi raz tego samego człowieka wiązało się z karą obcięcia mu nosa, a trzeci raz ze skazaniem go na śmierć. Zapalczywy w tępieniu nikotyny był też Adolf Hitler, który już w latach 30. zakazał palenia w wielu obiektach publicznych, na ulicach i we wszystkich siedzibach NSDAP. Zdania nie zmienił do samego końca i podobno nawet Ewa Braun, w wyjątkowo gorących ostatnich dniach kwietnia 1945 r., musiała ukradkiem palić w bunkrze, w którym się ukrywała razem z fürerem. To, że w ogóle paliła, świadczyło o tym, że była kobietą światową, która jak wiele innych pań na świecie zaczęła doświadczać tej męskiej przyjemności.

Skąd przyszła odwilż? Oczywiście z USA. Jeszcze w 1904 r. nowojorski sąd skazał na 30 dni więzienia kobietę, która paliła w obecności swoich dzieci. Jednak wystarczyło niespełna 30 lat i oczywiście chęć zwiększenia zysków, by przemysł tytoniowy sam upomniał się o damską klientelę. Jak wiadomo, reklama jest dźwignią handlu. Jakiś sprytny marketingowiec wpadł zatem na pomysł, by przedstawiać papierosy jako środek odchudzający. I to, oczywiście, zadziałało natychmiast!

Już w 1934 r. Eleonora Roosevelt została ogłoszona pierwszą damą palącą publicznie. Czy papierosy miały być tylko dla krągłych pań? Ależ skąd! Wprowadzono również reklamy dla tych, którzy nie mieli problemów z figurą, ale szarpał ich... stres.

Slogan "Tańsze niż psychiatra, lepsze niż załamanie nerwowe" robił zawrotną karierę. Gdy dołożyć do tego gwiazdy starego kina, takie jak Marlena Dietrich, czy znane i silne kobiety, jak Coco Chanel, które w dłoni niemal zawsze trzymały papierosa, staje się jasne, że ten mały i kruchy przedmiot wkroczył w swoje najlepsze lata.

Zdjęcie

Patrzenie na Sharon Stone w kultowej scenie przesłuchania w filmie „Nagi instynkt” było najlepszą reklamą nikotyny /EastNews /East News
Patrzenie na Sharon Stone w kultowej scenie przesłuchania w filmie „Nagi instynkt” było najlepszą reklamą nikotyny
/EastNews /East News

Zadymione kino

W czasie drugiej wojny światowej wszyscy dowódcy, poza Hitlerem, uważali, że żołnierzowi papierosy należą się tak samo jak jedzenie. Armie, dbając o morale swoich ludzi, dostarczały na front tysiące, a właściwie miliony papierosów. To właśnie ten szczegół wspominała piękna Audrey Hepburn.

Jako młoda dziewczyna podczas wojny opiekowała się w szpitalu rannymi żołnierzami alianckimi. Ci odwdzięczali się jej czekoladą i papierosami, ale to dla tej drugiej używki przyszła aktorka chętnie się udzielała charytatywnie. Zamiłowanie do papierosów zostało jej na lata, mało kto wie, że potrafiła wypalić trzy paczki dziennie! Jej zdjęcie z filmu "Śniadanie u Tiffany'ego", w którym delikatnie trzyma przy ustach długą, szklaną fifkę, rozpala zmysły i wyobraźnię.

Sześć lat przed premierą tego filmu koncern Philip Morris postanowił jeszcze więcej osób zachęcić do palenia. To właśnie wtedy pojawiły się słynne reklamy papierosów Marlboro z kowbojem. Twardzi faceci chodzący samotnie po bezdrożach Ameryki z siodłem na ramieniu tak się spodobali, że w latach 1955-57 dochód firmy Philip Morris wzrósł z 5 do 20 mld dolarów. Papierosowe eldorado trwało do lat 80. Dopiero wtedy zaczęły pojawiać się pierwsze głosy ekspertów o szkodliwości nikotyny, o biernym paleniu, o chorobach.

Oczywiście większość społeczeństwa traktowała je podobnie jak doniesienia o szkodliwości soli, cukru, jajek... Któż by się tym przejmował, gdy powstające pod koniec ubiegłego wieku filmy ewidentnie sugerowały, że palenie jest superseksowne. Patrzenie na Sharon Stone w kultowej scenie przesłuchania w filmie "Nagi instynkt" było najlepszą reklamą nikotyny.

Żaden film o zabarwieniu erotycznym nie mógł się obyć bez sceny palenia przed, po i w trakcie. Żaden kryminał nie istniał bez prokuratorów śledczych puszczających dymka podczas poszukiwań morderców. A już najwięcej palili bohaterowie filmów artystycznych. Kino drogi, kino poszukujące, polskie kino moralnego niepokoju, to cała gama papierosowych portretów. Kieślowski, Wajda, Holland i polscy aktorzy - kiedyś to oni pokazywali nam filmowe życie w oparach dymu.

Nowe czasy

Dopiero przełom millenium przyniósł zmiany. Na początku XXI wieku pojawiło się zjawisko poprawności politycznej, zdrowego stylu życia i moda na sport. Kręcenie filmów i seriali, w których bohaterowie palą papierosy, również stało się trudną sztuką. W Kalifornii na początku naszego stulecia wprowadzono zakaz palenia w pracy. A ponieważ plan filmowy jest miejscem pracy aktorów, produkcje musiały jakoś rozwiązać ten problem. Jon Hamm, który w serialu "Mad Men" (opisującym słodkie nikotynowe lata 50.) gra Dana Drapera i w każdej scenie pojawia się z papierosem w dłoni, zdradził, że aktorzy palą na planie ziołowe papierosy, najczęściej wysuszony rumianek.

Obecnie w wielu krajach obowiązują coraz bardziej restrykcyjne przepisy dotyczące palenia w miejscach publicznych. Od 2010 roku w Polsce także coraz trudniej jest puścić dymka. Jednak życie oraz duże koncerny nie znają pojęcia próżni. Philip Morris opracował nowatorskie, małe i dyskretne urządzenie (IQOS), które podgrzewa specjalnie przygotowane wkłady tytoniowe, ale tylko do temperatury 300 stopni Celsjusza, a więc znacznie niższej od temperatury spalania - w rezultacie IQOS nie wytwarza dymu ani popiołu, a jedynie aerozol zawierający nikotynę. Dzięki temu powstaje o 90% mniej szkodliwych substancji, poza nikotyną, a palacz nadal czuje smak tytoniu.

Została przyjemność palenia, wyeliminowano dym i drażniący zapach. To dla tych, którzy chcą być politycznie poprawni i szanować innych. Dla tych, którzy wolą być "rebel", wymyślono zjawisko smirtingu (z połączenia wyrazów: smoking i flirting), czyli flirtowanie pod drzwiami restauracji i klubów podczas palenia papierosów. Oferta będzie jeszcze większa - jedni będą tylko się zaciągać, inni dodatkowo będą puszczać dymka. Wybór należy do ciebie!

Anna Hernik-Solarska

GRAZIA 10/2017

Artykuł pochodzi z kategorii: Styl życia

Grazia

Zobacz również

  • Nieznośny ból brzucha

    To uczucie zna każdy z nas. Cierpimy i nie mamy na nic ochoty. Jeśli taki ból przydarza ci się sporadycznie, masz zepsuty dzień. A jeśli częściej? Z dr n. med. Mirosławą Gałęcką, założycielką... więcej