Rocznie w Polsce 14 000 kobiet dowiaduje się, że ma raka piersi – 5000 z nich co roku umiera. Spośród 3500 kobiet, które każdego roku zapadają na raka szyjki macicy, umiera połowa. Częściej rozmawiamy o tragediach niż o tym, jak im zapobiegać. O tym, jak mądrze podejść do raka, pomagając sobie i naszym bliskim, rozmawiamy z psychoonkolożką Adrianną Sobol.

Zdjęcie

Wiele badań można wykonać bezpłatnie w ośrodkach leczenia nowotworów /©123RF/PICSEL
Wiele badań można wykonać bezpłatnie w ośrodkach leczenia nowotworów
/©123RF/PICSEL

"Polscy lekarze opowiadają, że zdarza się im gościć kolegów z zagranicy, którzy przyjeżdżają do nas, żeby zobaczyć raka sutka lub raka szyjki macicy w bardzo zaawansowanym stadium"- tą informacją psychoonkolożka Adrianna Sobol zaskakuje mnie na początku naszej rozmowy. Ekspertka na co dzień nie tylko niesie pomoc psychologiczną chorym na raka, ale także współtworzy programy profilaktyczne.

"Mimo że w Polsce działa wiele organizacji i programów uświadamiających konieczność samobadania piersi oraz wykonywania specjalistycznych badań, takich jak USG czy mammografia, wciąż nie dałyśmy się do nich przekonać. Badania profilaktyczne związane z rakiem sutka nie są oczywiście wyjątkiem - my, kobiety, równie skutecznie wzbraniamy się przed wykonywaniem badań mogących wykryć inne groźne nowotwory, np. cytologii czy dopochwowego USG", stwierdza psychoonkolożka.

Reklama

Dane na temat jednej z najprostszych metod profilaktyki raka sutka, czyli samobadania piersi, są zatrważające: regularnie bada się... 2-3 procent Polek. Pod pojęciem regularnego badania rozumiemy wykonywanie palpacyjnego samobadania piersi raz na miesiąc, najlepiej zaraz po miesiączce lub w dowolnym dniu, jeśli kobieta nie miesiączkuje.

Ta regularność jest ważna, bo pozwala nam nauczyć się naszego ciała na pamięć, sprawnie wykonywać badanie i dzięki temu wychwycić nawet niewielką zmianę - zgrubienie czy guzek.

Z regularnym badaniem cytologicznym też nie jest najlepiej - powinnyśmy robić je co roku, zdarza się, że nie wykonujemy tego badania nigdy. Uciekamy przed badaniami, choć statystyki dotyczące zgonów spowodowanych nowotworami w Polsce nie są tajemnicą - umiera ok. 100 tys. osób rocznie.

Przecież żyję zdrowo

"Najbardziej zaskakujący jest fakt, że choć żyjemy w społeczeństwie, w którym kładzie coraz większy nacisk na zdrowy tryb życia, wypieramy ze świadomości konieczność wykonywania badań", twierdzi psycholożka. Jak to wygląda w rzeczywistości?

Wyobraźcie sobie Kasię. Kasia ma 33, 37, a może 42 lata. Wygląda świetnie, na pewno o kilka lat młodziej, niż wskazuje na to jej metryka. Być może biega maratony, a może robi krótkie przebieżki i uwielbia zajęcia zumby, jogi albo pilatesu. A może po prostu regularnie chodzi na długie spacery z psem, takie porządne, bo to przecież najzdrowsza forma ruchu. Kasia nie wariuje z dietami, jest w miarę szczupła i choć czasem wolałaby, aby jej brzuch był bardziej płaski, wie, że ważne są regularne posiłki. Je sporo warzyw i owoców. Może nawet ograniczyła ilość mięsa w diecie. Tak jest zdrowiej.

Lubi książki takie jak "Niebieskie strefy" Dana Buettnera o trybie życia długowiecznych ludzi oraz mnóstwo innych pożytecznych pozycji, w których wiele rad ma pomóc uniknąć nowotworów.

Bardzo możliwe, że Kasia ma jedno lub dwoje dzieci (dzieci zmniejszają teoretycznie ryzyko raka sutka...) i jako osoba świadoma zdrowotnie karmiła je piersią (to też zmniejsza ryzyko...).

Cały zdrowy tryb życia Kasi rzeczywiście zmniejsza ryzyko wystąpienia nowotworów, ale go nie eliminuje! I przy tym wszystkim, kiedy zapytasz Kasię, czy bada sobie piersi, wykonała ich USG i cytologię, okaże się, że ona tego po prostu nie robi lub robi to o wiele za rzadko.

O naszej Kasi dużo wie Adrianna Sobol: "Niestety, bardzo wiele współczesnych kobiet żyje w takim dziwnym dualizmie - z jednej strony dbają o siebie, dokonują mnóstwa świadomych i dobrych wyborów, inwestują wiele czasu i energii w swoją dobrą formę, a z drugiej wcale nie myślą o tak ważnych badaniach. To niestety nie jest osoba wymyślona na potrzeby tego tekstu, tylko przykład wielu młodych Polek".

Co stoi za mechanizmem wyparcia? Można go wyjaśnić na kilka sposobów. "Z jednej strony staramy się myśleć, że nas nie dotyczy ten problem - przecież, jeśli tak zdrowo żyję, to mnie nie spotka, co naturalnie jest błędnym podejściem. Nowotwór może przydarzyć się każdemu, co oczywiście nie zmienia faktu, że warto żyć zdrowo", tłumaczy Adrianna Sobol.

Lubimy też myśleć, że jeszcze jesteśmy młode i dlatego nienarażone na nowotwór - takie podejście też jest pomyłką, bo choć więcej zachorowań notowanych jest w starszym wieku, to na raka sutka czy szyjki macicy zapadają też dwudziestoletnie, a nawet młodsze dziewczyny. Inny tok myślenia, któremu często się poddajemy, choć nie lubimy się do tego przyznawać, to szukanie winy w tym, że ktoś zachorował.

Brzmi strasznie, ale to całkiem ludzki mechanizm psychologiczny: no tak, zachorowała na raka, nic dziwnego, paliła tyle lat, a ja to tylko popalam na imprezach. Kowalska zachorowała - no jasne, oni zawsze tak tłusto jedli. A jeśli ja tak świetnie się prowadzę, to przecież zagrożenie mnie nie dotyczy...

Istnieje jeszcze jeden, bardzo częsty i "kobiecy" przypadek: młodsza lub starsza Kaśka, która ma czas dla wszystkich, zaopiekuje się dziećmi, zadba o partnera, matkę, ciotkę, teściową oraz psa i kota, ale o sobie pomyśli na szarym końcu i badań nie zrobi. Zdarza się też, że zakładasz, że skoro wśród twoich krewnych nowotwory nie występowały, to nie jesteś narażona.

"To także błędne podejście, bo np. jedynie 1 na 10 nowotworów sutka jest powiązany z mutacją BRCA1 lub BRCA2", ekspertka rozprawia się z kolejnym mitem.

Zdjęcie

W tym przypadku rozmiar nie ma żadnego znaczenia /©123RF/PICSEL
W tym przypadku rozmiar nie ma żadnego znaczenia
/©123RF/PICSEL

Obronić Kaśkę

Właśnie. Każdy zasługuje na obronę. A czy da się coś powiedzieć na usprawiedliwienie Kaśki? Cokolwiek? Da się. Oczywiście Kaśka okazała się odporna na całe mnóstwo świetnych kampanii zachęcających do badań profilaktycznych, ale przyznajmy też, że badania nie są modnym tematem między nami kobietami.

Jeśli rozmawiamy o zdrowiu, to głównie pod kątem diet i odchudzania (zawsze znajdzie się jakiś zbędny kilogram lub 10). Rozmawiamy też o raku, ale najczęściej tematem jest choroba, a nie jej zapobieganie. Nie bez winy są też lekarze ginekolodzy - naprawdę nie wszyscy wzięli sobie za punkt honoru wysyłanie pacjentek na badania profilaktyczne. Zdarzają się uwagi typu: znowu chce pani cytologię?

"Byłoby bardzo pomocne, gdyby wysyłanie na badania i pytanie o nie stało się częścią dbania o najbliższych, przyjaciół i koleżanki", uważa Adrianna Sobol.

Nie mamy oporów, kiedy trzeba namawiać bliskich na odchudzanie czy rzucenie palenia, a przecież wykonywanie badań też jest ważne. Chodzi też o coś, co możemy określić jako uważność w stosunku do innych. Zdarza się, że do szpitala trafia pacjentka z wyraźnie widocznymi zmianami w piersi czy nawet z wyciekiem, któremu towarzyszy nieprzyjemny zapach.

Trudno w takiej sytuacji zrozumieć, dlaczego takie objawy nie zaalarmowały partnera, bo nie dało się ich nie zauważyć, mieszkając z kimś pod jednym dachem.

Bez czarowania

Kiedy rezygnujemy z badań, sztucznie odsuwamy od siebie myśl o chorobie, a jednocześnie pozbawiamy się możliwości wczesnego jej wykrycia i zmniejszamy szanse na powodzenie w leczeniu. "Na nasze podejście do nowotworów ma też wpływ wizerunek chorego, który mamy zakodowany w głowie, i ogromny lęk. Nie zdajemy sobie sprawy, jak bardzo dzięki wielkiemu postępowi w medycynie zmieniło się życie chorych", wyjaśnia psychoonkolożka.

"Znam pacjentki w trakcie chemii, które dobrze się czują i normalnie wyglądają. Nie zawsze zresztą chemia oznacza utratę włosów, a nawet jeśli - można nosić odpowiednio dobraną perukę".

Ekspertka przyznaje, że odczarowywanie mitów dotyczących choroby to też misja samych pacjentów i psychoonkologa oczywiście. Adrianna Sobol niesie pomoc na wielu etapach od chwili postawienia diagnozy, pracuje również z rodzinami chorych.

"Wielu chorych podchodzi do pomocy psychologicznej z nieufnością. Uważają, że chorują na nowotwór i nie potrzebują psychologa", wyjaśnia psychoonkolożka.

"Pojawiam się często w momencie, w którym pacjent właśnie usłyszał diagnozę od lekarza. I bywa tak, że to nie w czasie trwającego kwadrans spotkania z lekarzem, ale ode mnie pacjent dowiaduje się, co jego diagnoza oznacza. Trochę to jak rola tłumaczki z medycznego na ludzki", opowiada Adrianna Sobol i podkreśla, że pacjent dobrze poinformowany to także pacjent, który dobrze się leczy i jest świadomy, jak ma o siebie zadbać, bo leczenie można trochę porównać do przygotowań sportowca - liczy się nie tylko trening, ale też żywienie i regeneracja.

Nasza misja

Najlepiej zacząć od siebie - zaniedbałaś samobadanie albo badania okresowe? Nie odkładaj tego na później i zapisz się już dziś. Wyznacz także dzień samobadania piersi. Wpisz daty kolejnych badań. I nie bagatelizuj sygnałów, które twoje ciało wysyła ci każdego dnia - jeśli cokolwiek budzi twój niepokój, idź do lekarza.

A co z bliskimi ci kobietami? Odważ się zapytać je o badania. Może się okazać, że ktoś zbeszta cię za tak "intymne" pytanie. Nie bierz tego do siebie. Taka reakcja może wynikać z tego, że kogoś paraliżuje lęk przed chorobą i otrzymaniem wyników. Może w takiej sytuacji zaproponować pójście na badania razem? Tak będzie raźniej. Wsłuchaj się w to, jak swoją niechęć albo zaniedbywanie badań tłumaczą kobiety, naucz się je przekonywać, miej przygotowane argumenty.

Jeśli dla twojej przyjaciółki wymówką jest brak czasu i zaangażowanie w sprawy rodziny, przypomnij jej, że od badań zależy jej życie i że rodzinie po prostu zdecydowanie bardziej przyda się zdrowa, a właśnie badania umożliwią wczesne wykrycie nowotworu i zwiększą jej szanse. Trzeba pamiętać, że rzetelne wykonywanie badań nie jest jakąś magiczną szczepionką na nowotwory.

Zdarza się, że kiedy o chorobie dowiadują się kobiety, które regularnie się badały, stwierdzają: "A przecież się badałam...". Ważne, by uświadomić takiej osobie, że właśnie dzięki temu jej nowotwór miał szanse być wykryty na wczesnym etapie i że zrobiła dla siebie coś wspaniałego, a jednocześnie coś, co jest w zasięgu każdej z nas.

Maja Handke

GRAZIA 10/2017

Artykuł pochodzi z kategorii: Styl życia

Grazia

Zobacz również

  • Ile jesteśmy winni rodzicom?

    Starym rodzicom należy się szacunek, pomoc i opieka. Tak jednym tchem powie większość z nas. A co, jeśli poczucie obowiązku miesza się w nas z poczuciem krzywdy i żalem z dzieciństwa? Czy rodzice... więcej