Smartfood to inicjatywa Europejskiego Instytutu Onkologicznego. Badania nad tym, jak jedzenie wpływa na geny, zaowocowały interesującymi odkryciami. Naukowcy z projektu smartfood wyselekcjonowali 30 produktów spożywczych, których jadanie jest smart, czyli mądre. Ich składniki mogą "przekonać" geny, by pracowały więcej lub mniej. O tym, jakie posiłki mają wpływ na długość naszego życia, które produkty są w stanie zmniejszyć ryzyko nowotworów opowiadają autorki książki przybliżającej inicjatywę - "Dieta smartfood" - Eliana Liotta i dr Lucilla Titta.

Zdjęcie

Dieta długiego życia opiera się na 30 produktach regulujących metabolizm oraz chroniącymi przed rakiem i innymi chorobami /©123RF/PICSEL
Dieta długiego życia opiera się na 30 produktach regulujących metabolizm oraz chroniącymi przed rakiem i innymi chorobami
/©123RF/PICSEL

Anna Piątkowska: W Polsce za zdrową uważa się dietę śródziemnomorską, czy Włosi też uważają, że zdrowo jedzą?

Eliana Liotta: - Tak, zdecydowanie, Włosi myślą podobnie. Dobroczynne działanie diety śródziemnomorskiej zresztą potwierdzają badania. Problem polega na tym, że, tak naprawdę, nikt nie wie, na czym polega ta dieta.

Reklama

Co to jest projekt smartfood i czym różni się od innych diet?

Lucilla Titta: - Dieta smartfood opiera się na diecie śródziemnomorskiej, ale wzbogaconej o produkty, które w tej diecie do tej pory nie były obecne, np. kurkuma. To trzydzieści konkretnych produktów żywieniowych, które chronią nasze ciało  wchodząc w "dialog"  z DNA, a nawet są w stanie wyciszyć geny starzenia. Cząsteczki zawarte w nich mają zdolność hamowania niszczycielskich procesów zapisanych w każdej komórce. Te produkty smart podzieliliśmy na dwie grupy - Longevity Smartfood, czyli takie, które naśladują restrykcję kaloryczną i wpływają na określone szlaki genetyczne regulujące długość życia oraz Protective Smartfood zawierające substancje chroniące organizm. Dieta smart chroni zdrowie, pomaga zachować dłużej młodość i pozwala uniknąć wielu schorzeń związanych ze starzeniem się organizmu, np. nowotworów i  chorób układu krążenia.

- Na tej liście znalazły się składniki ogólnodostępne, doskonale znane także w Polsce: cebula, czerwone pomarańcze, sałata, szparagi, kaki, czerwona kapusta, fioletowe ziemniaki, kapary, wiśnie, czekolada, kurkuma, truskawki, owoce leśne, bakłażany, jabłka, ciemne śliwki, chili i ostra papryka, radicchio, winogrona, zielona i czarna herbata. Druga grupa produktów to te, które działają ochronnie - czosnek, ziarna zbóż, zioła, świeże owoce, orzechy, rośliny strączkowe, oliwa extra vergine, oleje z nasion tłoczone na zimno, nasiona oleiste i warzywa. One zawierają istotne dla nas molekuły, które - opisowo mówiąc - wchodzą w komórkę i obejmują te geny, które odpowiadają za starzenie, co pozwala tym samym uaktywnić się innym genom, odpowiadającym za jakość życia, czyli tak jakby jedną cześć uciszają, żeby inna mogła się swobodnie rozwijać.

Człowiek w ciągu dnia zazwyczaj zjada więcej niż jeden produkt, jak więc bada się wpływ jednego konkretnego produktu na nasze zdrowie?

LT: - To są wyniki badań i eksperymentów przeprowadzonych w laboratorium. Odkryto w ten sposób składniki aktywne, które mają taki właśnie wpływ na komórkę, o jakim wspominałam przed chwilą. Są to badania na zwierzętach, głównie na myszach. Z tych badań wiadomo, m.in., że sok z czerwonych pomarańczy zawiera takie molekuły inteligentne, antocyjany - naturalne barwniki pełniące funkcje obronne w organizmie. Myszy mają bardzo kaloryczną dietę, kiedy podano im sok z czerwonych pomarańczy, okazało się, że nie tyły. Te myszy, które nie dostały soku, dalej tyły. To wynika z faktu, że geny starzenia i geny długości życia są tak naprawdę genami metabolizmu, który z kolei opiera się na energii. Odpowiednie uruchomienie, aktywowanie tych genów daje taki efekt.

- Nie ma do tej pory wyników badań na organizmach ludzkich, ale takie badania są prowadzone. W badaniach na myszach już  otrzymaliśmy rezultaty.

To jest takie proste, że wystarczy wprowadzić do diety określone produkty i będziemy żyli długo w zdrowiu?

LT: - Prawdopodobnie tak się okaże, ale musimy do końca zrozumieć mechanizm, który leży u podstaw tych wszystkich procesów. Odkryliśmy, że istnieją cząsteczki, które ten mechanizm uruchamiają. W dużym skrócie można powiedzieć tak, że te cząsteczki w pewnym stopniu naśladują post. Kiedy mało jemy, uruchamiają się geny długości życia, w momencie, kiedy jemy dużo, w komórce uruchamia się automatycznie energię - powstają wówczas odpady, które mają niekorzystny wpływ na nasz organizm. Wprowadzając do diety produkty Longevity Smartfood organizm zachowuje się tak, jakby pościł, ale nie pości, je. Siedem cząsteczek smart zawartych w popularnych produktach i napojach - kwercetyna, resweratrol, kurkumina, antocyjany, galusan epigallokatechiny, fizetyna i kapsaicyna - aktywuje te same szlaki metaboliczne, które uruchamiane są wówczas, gdy brakuje organizmowi pożywienia. My je nazywamy produktami naśladującymi post. One hamują działanie genów powodujących starzenia i aktywują geny wydłużające życie.

EL: - Odkrycie tych produktów ochronnych, o których mówimy to jest początek, nie wiemy jeszcze, czy to wystarczy - to stosunkowo nowy temat. Dopiero w 1992 roku Pier Giuseppe Pelicci odkrył gen starzenia u ssaków - to niedawno, potrzebujemy czasu, żeby sprawdzić, czy wystarczy wprowadzenie do diety tych produktów, które wyodrębniliśmy. Z całą pewnością możemy jednak powiedzieć, że te produkty działają ochronnie na nasz organizm. Nie wiemy, czy wystarczą, może trzeba będzie coś dodać. Wiemy np., że komórki uszkodzone promieniami gamma odnawiają się dzięki resweratrolowi - substancji, która zawierają jajka i wino, to czemu ich nie stosować. Nie ma sensu eksperymentować na własnym organizmie - skoro wiemy, że te produkty działają.

Dlaczego tak ważny dla ludzkiego organizmu i jego kondycji jest post? Jaki ma wpływ na długowieczność? Co daje nam post i co to właściwie znaczy post?

LT: - Jeśli chodzi o post, jest to temat studiowany przez wiele epok i znany od dawna, są też badania kliniczne w tym zakresie. Są przeróżne rodzaje postu, forma w postaci niejedzenia jest często stosowana w różnych kuracjach, także przeciwstarzeniowych. Smartfood chce naśladować, opierać się na tych pomysłach, stąd formuła caloric restriction mimetic, czyli naśladowanie ograniczenia kalorii. Natomiast nikt jeszcze nie zbadał, jaka forma postu jest optymalna, czy nie jemy np. 12 godzin lub od konkretnej godziny albo jeden dzień w tygodniu. Takich badań nikt nie podjął. Rada, której my udzielamy - i to na pewno nikomu nie zaszkodzi - to rodzaj półpostu, np. kiedy przez jeden dzień jemy same warzywa z odrobiną oliwy z oliwek, żeby nie uruchomić wytwarzania zbyt dużej ilości insuliny. Żadnemu dorosłemu, zdrowemu człowiekowi taki rodzaj postu nie zaszkodzi.

Jak często taki post należy stosować?

ET: - To zależy jak się czujemy, jeśli np. więcej zjedliśmy w weekend, to w poniedziałek możemy sobie zrobić taki "lekki" dzień. Tu jest bardzo trudno zalecić jedną receptę wszystkim, trzeba zobaczyć, jak funkcjonuje konkretny organizm. Ale post na pewno nie jest to podstawą tej diety, może ten element wprowadzić ten, kto chce, to nie jest najważniejsze założenie diety smartfood. To co jest ważne, to wprowadzenie wszystkich produktów smartfood do menu.

Na liście dobroczynnych produktów smartfood nie ma jakichś zaskakujących pozycji, może poza czekoladą. To dobra wiadomość dla wielu osób.

EL: - Nie jest to takie dziwne, bo w różnych badaniach wykazano, że czekolada ma ochronny wpływ na serce, rozszerza naczynia krwionośne, obniża poziom cholesterolu, ale taki wpływ ma wyłącznie czekolada, która ma powyżej 70 proc. zawartości kakao. Tylko taka zawiera kwercynę - inteligentne cząsteczki dające efekt postu. My w związku z tym mówimy - jedzcie czekoladę. Nawet do 30 gram dziennie, bo ona może chronić nasze serce i wydłuża życie. Badanie z 2003 roku, potwierdzone przez Instytut Badań nad Żywnością i Żywieniem ujawnia, że czekolada podwyższa o 20 proc. stężenie substancji ochronnych we krwi. Takiego efektu nie daje czekolada mleczna. Napój kakao ma takie samo działanie, pod warunkiem, że w napoju będzie zawartość nie mniejsza niż 70 proc kakao. Kwercynę zawiera też sałata czy szparagi.

Zdjęcie

Eliana Liotta i Lucilla Titta, autorki książki "Dieta smartfood" /Grazia.pl / materiały prasowe
Eliana Liotta i Lucilla Titta, autorki książki "Dieta smartfood"
/Grazia.pl / materiały prasowe

Jak komponować posiłki, żeby przyczyniały się do naszego zdrowia, przedłużały życie i były zgodne z zasadami smartfood?

EL: - Na podstawie zaleceń Harvard Medical School w Bostonie oraz Światowego Funduszu Badań nad Rakiem standardowa porcja powinna składać się z warzyw, owoców - więcej warzyw niż owoców, do tego dochodzą zboża, najlepiej pełnoziarniste oraz białka - szczególnie roślinne, ale także zwierzęce. W diecie smartfood zboża zajmują jedną czwartą posiłku, tyle samo białka, głównie te pochodzące z roślin strączkowych, które w połączeniu ze zbożami dostarczą niezbędnych aminokwasów. Doskonałym źródłem białka są orzechy i nasiona oleiste, zalecane w codziennej diecie. Jeśli chodzi o tradycyjne źródła białka, czyli produkty mleczne, to Harvard Medical School w Bostonie sugeruje, by nie przekraczać dwóch porcji dziennie. W zdrowej diecie połowę obiadu i kolacji powinny zawsze stanowić warzywa i owoce, z przewagą warzyw. Warto jadać je także na śniadanie oraz w ciągu dnia. Szpinak, szparagi, jabłka czy truskawki to przecież produkty smartfood, chroniące zdrowie, a nawet przedłużające życie.

Jemy pięć czy trzy posiłki dziennie? A może to nie ma żadnego znaczenia?

LT: - To przestarzałe amerykański zasady. Ważne, żeby każdy posiłek zaczynać od warzyw. Co prawda, nie jest zwyczajem południowym jadać warzyw na śniadanie, ale na kolację pomidory to już co innego. Na śniadanie warto zjeść porcję owoców. Jeśli każdy posiłek składa się głównie z warzyw oraz owoców, to nie musimy się martwić tym, ile posiłków w ciągu dnia zjemy.

- Warzywa są ważne nie tylko dlatego, że zawierają witaminy, sole mineralne i cząsteczki przyczyniające się do wydłużenia naszego życia, ale też ze względu na zawartość błonnika, którego nasz organizm nie trawi, dzięki niemu organizm nie absorbuje cukru, więc indeks glikemiczny po zjedzeniu posiłku nie wzrasta. Jeśli ktoś zje np. duże danie z ryżu, powinien zjeść także dużą porcję sałaty, żeby uzyskać ten efekt.  

Czego z całą pewnością nie powinno być w diecie smartfood?

LT: -  Absolutnie niczego ta dieta nie zabrania.

To jakie popełniamy błędy, że jednak nie żyjemy długo i w zdrowiu, skoro to takie proste?

EL: - Błędów popełniamy dużo i choć nasza dieta nie sugeruje wykluczania czegokolwiek, to warto niektóre produkty w diecie ograniczyć, np. wędliny, mięso, wszystkie produkty przetworzone zawierające ogromne ilości cukru i tłuszczu, sól, sery. Chodzi o to, żeby jeść zgodnie z zasadami diety smartfood i od czasu do czasu móc zjeść coś, co wykracza poza dietę, np. podczas imprezy. Ważniejsze jest ograniczenie produktów, które mają niekorzystny wpływ na zdrowie niż całkowite wykluczenie ich, bo życie ma być przyjemne, jedzenie także.

Słyszeliśmy o wielu dietach "naukowych", w Polsce ostatnio popularna jest dieta bezglutenowa. Ale dietetyka i związane z nią badania to obszar działania różnego rodzaju lobby związanego z konkretnymi produktami, czy możemy być więc pewni niezależności tych badań?

EL: - We Włoszech jest podobnie, była ogromna moda na dietę bezglutenową, również wszystkie wegańskie pomysły. Jakiś czas temu pojawił się trend na odwrotny sposób odżywiania, np. dieta Dukana. Ale to są diety, których celem jest chudnięcie, założeniem diety smartfood jest zdrowie i wydłużenie życia. Te diety, o których tu mówimy nie mają żadnych podstaw naukowych, nie są poparte badaniami, ich popularność była efektem swego rodzaju mody. Dieta bezglutenowa ma oczywiście uzasadnienie w przypadku celiakii, ale najgorsze jakościowo produkty, jakie widziałam to były właśnie bezglutenowe - zawierały sól, cukier, tłuszcze i wiele innych substancji, których lepiej nie spożywać, ale, oczywiście, nie zawierały glutenu. Podobnie jak produkty light.

- Dieta smartfood jest jedyną dietą we Włoszech, a myślę, że i w Europie, która została zatwierdzona przez jeden z największych instytutów naukowych - Europejski Instytut Onkologiczny w Mediolanie, jest potwierdzona przez naukowców i badania. W zasadzie nie jest dietą odchudzającą wymyśloną na potrzebę aktualnych trendów, ale sposobem odżywiania, który może przynieść realne pozytywne rezultaty.

LT: - Jedyna rzecz, której jesteśmy pewni, poparta wieloma badaniami, o czym świadczy choćby bogata bibliografia, na która się powołujemy w naszej książce "Dieta smartfood" na pewno mają wpływ na jakoś i długość naszego życia. To połączenie elementów ochronnych ma bardzo korzystne działanie i tego jesteśmy pewni.

----

dr Lucilla Titta - naukowiec i specjalistka w dziedzinie żywienia, jest koordynatorką projektu SmartFood w Europejskim Instytucie Onkologicznym w Mediolanie. Bada współzależności między żywieniem a zdrowiem, przywiązuje dużą wagę do upowszechniania odkryć naukowych jako narzędzia profilaktyki.

Eliana Liotta - dziennikarka, pisze do "Sette" oraz "Io donna" (tygodniowych dodatków do "Corriere della Sera").

Tłumaczyła Aleksandra Leoncewicz

Zdjęcie

Dieta smartfood /Grazia.pl / materiały prasowe
Dieta smartfood
/Grazia.pl / materiały prasowe

Artykuł pochodzi z kategorii: Styl życia

Grazia

Zobacz również

  • Agnieszka Dygant: Czasem silna, czasem słaba

    Przeskoczyła z codziennej pracy po kilkanaście godzin w serialu do sielskiego spokoju na łonie rodziny. Po roku nieobecności ma wiele przemyśleń o kobiecych skłonnościach do poświęceń, o naszym... więcej