Za granicę jeździmy coraz chętniej, częściej i dalej. Najchętniej wybieramy Grecję, Hiszpanię i Bułgarię, ale kuszą nas też bardziej egzotyczne kierunki. Aby wyjazdy były bezpieczne, trzeba się do nich przygotować. Podstawą jest pokonanie etnocentryzmu – czyli przekonania, że to nasza polska kultura stanowi centrum świata.

Zdjęcie

Polaków można dziś spotkac w każdym zakątku świata. Rzadko jednak pamiętamy, że każda kultura jest inna i nie dostosuje się do nas /©123RF/PICSEL
Polaków można dziś spotkac w każdym zakątku świata. Rzadko jednak pamiętamy, że każda kultura jest inna i nie dostosuje się do nas
/©123RF/PICSEL

Całkiem niedawno na wakacje do Egiptu jeździło co roku 600 tys. Polaków. Komentarze, od których zaroiło się w przestrzeni publicznej w związku z dramatem polskiej turystki Magdaleny Żuk, obnażają jednak nasz brak wiedzy o tym - z jednej strony dość bliskim terytorialnie (odległość między Warszawą a Hurghadą wynosi ok. 2979 km), a z drugiej odległym kulturowo kraju.

"To skandal. Magda przez cały czas otoczona była przez mężczyzn. Dlaczego nie było wokół niej ani jednej kobiety" - tak wielu internautów komentowało nagrania wideo, na których widać było turystkę eskortowaną do szpitala.

Reklama

Postępowanie w sprawie okoliczności śmierci Magdaleny Żuk prowadzi obecnie polska prokuratura. Nie wiadomo, jakie konkretnie wydarzenia doprowadziły do jej tragedii. Jednak sam fakt, że na nagraniach z ostatnich godzin jej życia widać wokół niej prawie wyłącznie mężczyzn, nie powinien dziwić. W Egipcie pracują wyłącznie mężczyźni - w szczególności w branżach takich jak usługi, turystyka czy gastronomia. W ośrodkach wypoczynkowych nie ma pracujących kobiet. Nawet zadania, które w krajach europejskich zwykle wykonują kobiety - np. sprzątanie, pranie, podawanie posiłków - w Egipcie przypadają mężczyznom.

Oczywiście, jeśli wybierzemy się do większych egipskich miast, takich jak Kair, gdzie od dłuższego czasu czuć ducha Arabskiej Wiosny, zauważymy, że kobiety o pewnym pochodzeniu społecznym (z zamożnych, wykształconych rodzin żyjących w bliższy zachodniemu sposób) pracują w szpitalach czy szkołach. Nie jest to jednak powszechną praktyką.

Pokonać etnocentryzm

Nie trzeba odwoływać się do tak drastycznych przypadków, by zobrazować zjawisko kulturowych nieporozumień we współczesnej turystyce. Z doświadczenia pracowników biur podróży, a także z wiedzy badaczy turystyki wynika, że w podróży stale przytrafiają nam się konflikty na tym tle.

Michał, pracujący w Turcji rezydent o 15-letnim doświadczeniu zawodowym, opowiada, że Polacy uczestniczą w tego typu sytuacjach bardzo często. "Przykład? Kłopoty pary, która przyjechała na zorganizowany wypoczynek na Riwierę Turecką, wypożyczyła auto i ruszyła w głąb półwyspu Azji Mniejszej. Było bardzo gorąco. Ona - w kusym topie, a on w spodenkach-kąpielówkach. Kiedy zatrzymali się przy lokalnym sklepiku, by kupić coś do picia, otoczyli ich autochtoni pełni pretensji. Wywiązała się bardzo nieprzyjemna rozmowa. Tym bardziej że każda ze stron mówiła w swoim (niezrozumiałym dla drugiej) języku. Po kilkunastu minutach udało im się uciec do samochodu. Po stresującym epizodzie, zamiast kontynuować wycieczkę, wystraszeni, wrócili do ośrodka", opowiada Michał.

Mimo wyjaśnień rezydentów nie każdy turysta przyjmuje do wiadomości, że Turków żyjących w tradycyjnych warunkach obraża widok roznegliżowanych kobiety i mężczyzny. I to oni czują się przez turystów napastowani. Ich reakcje wynikają zatem z chęci ochrony swego systemu wartości, zachowania twarzy.

"Naturalne jest, że odwiedzając kraje takie jak Turcja czy Egipt, chcemy skorzystać ze słońca i ciepłej wody i swobodnie czuć się na przyhotelowej plaży. Jednak wychodząc poza hotel, należy się dostosować i ubrać tak, by przykrywać ramiona oraz nogi do kolan", tłumaczy dr hab. Karolina Buczkowska- Gołąbek z Zakładu Kulturowych Podstaw Turystyki Wydziału Turystyki i Rekreacji Akademii Wychowania Fizycznego w Poznaniu. Badaczka przekonuje, że Polacy często zdają sobie sprawę, że ich zachowanie czy wygląd mogą nie do końca pasować miejscowym, jednak uznają, że to nasz styl jest lepszy, więc nie należy z niego rezygnować.

"Etnocentryzm to ogromna bariera w poznawaniu innych krajów. Polega on na tym, że uznajemy, iż nasza kultura jest w centrum świata", tłumaczy. W jaki sposób zmieniać tę postawę? Jak się zachowywać, by swoim zachowaniem nie obrażać mieszkańców kraju, w którym wypoczywamy, zwłaszcza gdy nie do końca rozumiemy panujący w nim kod kulturowy? "Minimalne zasady, do których powinniśmy się stosować, będąc w innym kraju, to dyplomacja w zachowaniu i skłonność do kompromisu. Powinniśmy mieć świadomość, że każda kultura jest inna. I nie oczekiwać, że ta, którą akurat odwiedzamy, dostosuje się do nas", mówi profesor Buczkowska.

Zdjęcie

Na zwiedzanie indonezyjskich świątyń nie wybieramy się w szortach. Warto mieć przy sobie np. sarong. /©123RF/PICSEL
Na zwiedzanie indonezyjskich świątyń nie wybieramy się w szortach. Warto mieć przy sobie np. sarong.
/©123RF/PICSEL

Legginsy to nie spodnie

W duchu tego postulatu pod koniec 2014 roku ciekawą kampanię w mediach społecznościowych rozpoczął rząd Kataru.

"Kiedy przebywasz w Katarze, jesteś jednym z nas. Pomóż nam szanować katarską kulturę i wartości. Prosimy, pamiętaj o skromnym stroju, kiedy jesteś w miejscu publicznym" - tego typu hasła widniały na dziesiątkach tysięcy "ulotek" upowszechnianych w popularnych serwisach społecznościowych. Towarzyszyły temu ilustracje z wizerunkami turystów w pożądanych w strojach, okrywających ramiona i kolana, a do tego nieobcisłych. "Legginsy to nie to samo co spodnie", brzmiało jedno z haseł.

Nowoczesny, położony nad Zatoką Perską emirat co roku odwiedza ok. 3 mln turystów. Choć Katarczycy to najbogatsze społeczeństwo świata, są oni zarazem bardzo przywiązani do swoich tradycji. Artykuł 290 katarskiego kodeksu karnego mówi, że "ktokolwiek wykonuje gesty, recytuje piosenki czy wypowiada nieobyczajne treści lub też dopuszcza się w jakikolwiek sposób nieobyczajnych czynności w przestrzeni publicznej, podlega karze pozbawienia wolności do 6 miesięcy i grzywnie nieprzekraczającej 3 tys. riali".

Opisana kampania, mimo iż realizowana pod neutralnym hasłem: "okaż szacunek", wywołała kontrowersje. Wiele osób uznało, że skoro Katarczycy mówią "niewiernym", jak się ubierać na Półwyspie Arabskim, to należy oczekiwać, że zrzucą hidżaby, chcąc wjechać do Europy czy USA.

Z drugiej strony ludzie Zachodu coraz chętniej podejmują dialog z muzułmańską obyczajowością. Duże sieci towarowe i producenci odzieży spełniają oczekiwania muzułmańskich klientów. Przykładem jest burkini, czyli połączenie burki i bikini: wygodny strój plażowy dla muzułmanki, który idealnie zakrywa całe ciało, pozostawiając obnażoną wyłącznie twarz. Można je kupić np. w Londynie, w sklepach Marks&Spencer. Swoją kolekcję strojów kąpielowych dla muzułmanek zaproponował także niedawno Adidas. To wymowny gest w stronę przedstawicieli islamu.

Zdjęcie

Dubaj, supernowoczesna metropolia, w której akceptowane są takie stroje jak w Europie. Jednak należy ona do Zjednoczonych Emiratów Arabskich, gdzie na prowincji reguły są o wiele bardziej restrykcyjne. /©123RF/PICSEL
Dubaj, supernowoczesna metropolia, w której akceptowane są takie stroje jak w Europie. Jednak należy ona do Zjednoczonych Emiratów Arabskich, gdzie na prowincji reguły są o wiele bardziej restrykcyjne.
/©123RF/PICSEL

Obserwuj i naśladuj

Poznając inną kulturę, oprócz pamiętania o stosownym stroju i niewyzywającym zachowaniu, warto zachować czujność i być empatycznym - przyglądać się otaczającym nas ludziom i naśladować ich naturalne zachowania. Będąc w Indonezji, nie wchodźmy do świątyń w szortach. Jeśli to możliwe, kupmy u ulicznego sprzedawcy bawełniany sarong i okryjmy nim część tułowia i nogi tak, jak to robią mieszkańcy tego kraju. Nie denerwujmy się, gdy ktoś zachwyca się blond włosami - naszymi lub naszego dziecka. Zwykle ma dobre intencje.

Indonezyjczycy to ludzie bardzo otwarci, prostolinijni i łatwo nawiązujący kontakty. A do tego ciekawscy. Będąc w Japonii, pamiętajmy, by zdejmować buty przed wejściem do świątyń, niektórych restauracji i innych miejsc publicznych. Okazujmy szacunek za pomocą dwóch prostych narzędzi: ukłonu i uśmiechu.

U Japończyka dodatkowo zapunktujemy, jeśli postaramy się choć powitać go w jego ojczystym języku. Będąc w Indiach, pamiętajmy o tym, by nie dotykać jedzenia lewą ręką. Nie wykonujmy w stronę gospodarzy gestów, które by sugerowały, że pokazujemy im podeszwy butów. I nie róbmy im zdjęć. Wielu Hindusów wierzy, że każde zdjęcie wysysa z człowieka duszę.

Z podobną niechęcią do zdjęć możemy spotkać się w Afryce. Tam, oprócz pokory, warto uzbroić się także w wielką cierpliwość. Z pewnością wystawiona zostanie ona na próbę - szczególnie w obszarze związanym z naszym sposobem postrzegania czasu. W swojej książce pt. "Heban" Ryszard Kapuściński wspominał niedolę korespondenta agencji prasowej, który z głębi Sudanu musi przedostać się do stolicy - Chartumu. Wsiada do autobusu, czeka na odjazd, aż po kilku godzinach pyta zniecierpliwiony kierowcę, kiedy w końcu ruszy. Ten wzrusza ramionami i odpowiada: "aż zbiorą się wszyscy pasażerowie".

Zdjęcie

Japonia. Obowiązkowo zdejmujemy buty m.in. przed wejściem do świątyń, domów, a także do hołdujących tradycji restauracji. /©123RF/PICSEL
Japonia. Obowiązkowo zdejmujemy buty m.in. przed wejściem do świątyń, domów, a także do hołdujących tradycji restauracji.
/©123RF/PICSEL

Warto wiedzieć

Polacy podróżują coraz więcej i coraz dalej. Dane sondażu CBOS ze stycznia 2016 r. pokazują, że już 77 proc. ankietowanych deklaruje, iż choć raz w życiu było za granicą. W porównaniu z rokiem 1993 to więcej o 28 procent. Polacy deklarują też, że potrafią porozumiewać się w obcych językach - aż 53 proc. uważa, że jest w stanie dogadać się w co najmniej jednym języku obcym. Jednak specjaliści badający kulturowe podstawy turystyki twierdzą, że wcale nie wykorzystujemy swojego potencjału najlepiej, jak potrafimy.

"Polaków można dziś spotkać praktycznie w każdym miejscu na świecie. Niestety, nie jest zjawiskiem powszechnym wśród naszych rodaków przygotowywanie się do podróży. Robi to bardzo niewielka grupa osób", mówi dr hab. Karolina Buczkowska-Gołąbek.

Jakie są przyczyny tego zjawiska? Okazuje się, że dość prozaiczne. "Po pierwsze, świat jest dziś dostępniejszy niż kiedyś - rezerwujemy tani lot i lecimy na drugi koniec świata, nie mając pojęcia o tym, co nas tam spotka. Po drugie, mamy duże oczekiwania w stosunku do biur oferujących wypoczynek zorganizowany - zapisujemy się na wycieczkę lub wczasy i wychodzimy z założenia, że to organizator będzie za wszystko odpowiedzialny. Trzecia sprawa: brak czasu. Wielu z nas po prostu nie zdąża się przygotować przed wyjazdem", tłumaczy badaczka.

Każdy podróżujący, niezależnie od tego, czy korzysta ze zorganizowanej formy wypoczynku, czy też decyduje się na samodzielny wyjazd, powinien zacząć od lektury "Ostrzeżeń dla podróżujących" publikowanych przez polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Obecnie MSZ informuje o zagrożeniu związanym z ostatnimi atakami terrorystycznymi w Wielkiej Brytanii. Polskie służby dyplomatyczne odradzają podróże m.in. na Filipiny ("zaleca się powstrzymanie się od podróżowania do południowej części Filipin"), do Egiptu z wyłączeniem miejscowości turystycznych położonych nad Morzem Czerwonym ("na terytorium Egiptu może dojść m.in. do ataków na miejsca odwiedzane przez turystów, miejsca kultu religijnego" itd.), do Wenezueli, na Wybrzeże Kości Słoniowej czy do Demokratycznej Republiki Konga.

Decyzję o wyjeździe powinniśmy podjąć z uwzględnieniem tych informacji, a także parametrów naszej podróży - czy jedziemy samotnie, z bliską osobą, czy to wyjazd rodzinny, czy podróżuje z nami osoba starsza albo ktoś przewlekle chory, czy zamierzamy spędzać czas w hotelowej enklawie, czy też przede wszystkim planujemy przeniknąć głębiej do lokalnej społeczności, czy będziemy odwiedzać uczęszczane przez turystów szlaki, czy penetrować oddalone od centrów, niezurbanizowane zakątki danego kraju.

Na stronie MSZ, a także w aplikacji iPolak 3.0, którą możemy pobrać na naszego smartfona, znajdziemy wiele cennych wskazówek dotyczących tego, jak zorganizować podróż do danego kraju, jakie panują w nim obyczaje, kiedy obchodzone są święta religijne i narodowe, jakie dokumenty międzynarodowe są w nim honorowane, jakie zachować zasady ostrożności itd.

I tak np. o Tunezji dowiemy się, że w tym kraju "kobieta ma mniej uprzywilejowaną pozycję niż mężczyzna" oraz że "choć spożywanie alkoholu nie jest zabronione, to nie należy czynić tego w miejscach publicznych". I tak dalej - ciekawie i wyczerpująco na temat każdego kraju.

Zdjęcie

Opalanie się w stringach? Kontrowersyjne również w Europie. Jednak ich miłośniczek na plażach nie brakuje. /©123RF/PICSEL
Opalanie się w stringach? Kontrowersyjne również w Europie. Jednak ich miłośniczek na plażach nie brakuje.
/©123RF/PICSEL

Gra o zdrowie

I ostatnie, ale nie mniej ważne: apteczka oraz wiedza o podstawowych zasadach higieny. "Nasze pretensje w stosunku do przedstawicieli innych kultur wynikają często z braku zachowania środków ostrożności", mówi dr hab. Karolina Buczkowska- Gołąbek. Według danych aż 70 proc. Polaków w czasie wakacji zmaga się z problemami gastrycznymi (głównie biegunką), a 5 proc. wraca do kraju z jakąś tropikalną chorobą (głównie malarią). Niektórzy przywożą z podróży tężec czy bardzo dolegliwą amebę. Chyba każdy, kto kiedykolwiek był w Egipcie, słyszał o tzw. zemście faraona - czyli dolegliwościach żołądkowo-jelitowych, które w pierwszych dniach pobytu dotykają co drugiego urlopowicza.

Wciąż jeszcze mamy w zwyczaju obarczać winą za te problemy przedstawicieli kultury, którą odwiedzamy. Zarzucamy im co najmniej to, że nie dochowali należytej staranności i higieny przy przygotowywaniu posiłków. Tymczasem zwykle przyczyną tych problemów jest nasza nonszalancja w zetknięciu z nieznanym nam środowiskiem i florą bakteryjną. "Często chodzi o bardzo praktyczne rzeczy: na przykład w Indiach należy pamiętać o tym, że pijemy wodę tylko butelkowaną. Nawet w najbardziej eleganckim hotelu nie pijemy wody z dzbanka. Także zęby myjemy, przepłukując usta wodą butelkowaną. Sprawdzamy, czy jest fabrycznie zamknięta", mówi dr hab. Buczkowska-Gołąbek.

"Owoce z targów wyglądają pięknie, ale trzeba je dobrze wyparzyć. Trzeba przygotować żołądek na tak odległą kuchnię. Nie można od razu jeść wszystkiego", dodaje. W każdej apteczce podróżnika powinny znaleźć się leki, które przyjmuje on w związku z chorobą przewlekłą oraz środki przeciwbólowe, przeciwzapalne i przeciwbiegunkowe, a także środki dezynfekujące i materiały opatrunkowe.

Gdy jedziemy do tropików, obowiązkowo musimy skonsultować się z lekarzem, dowiedzieć się, jakie są wymagane szczepienia i zaopatrzyć w specjalne medykamenty (np. leki antymalaryczne). Nie zapominajmy, by odwiedzić stomatologa.

Trudne słowo: satysfakcja

Odpowiednia postawa, wiedza i rozsądek z pewnością zapewnią nam bezpieczeństwo w podróży. Nie są jednak gwarantem udanego urlopu. Brakuje badań o satysfakcji Polaków z podróżowania. Bo też ta satysfakcja to rzecz bardzo subiektywna. Czego innego szuka badacz pragnący poznać życie odległych kultur, a czego innego zmęczony pracownik korporacji, złakniony słońca i wypoczynku. Generalnie jednak za satysfacjonującą podróż większość z nas uznaje taką, w której udaje nam się nie tyle coś zobaczyć, a czegoś doznać, coś przeżyć.

"Jesteśmy zalewani poradami, dokąd podróżować; mało kto nam mówi, dlaczego i jak to robić - choć sztuka podróżowania z natury rzeczy wiąże się z licznymi pytaniami, które nie są ani proste, ani trywialne, i których zbadanie mogłoby wnieść skromny przyczynek do zrozumienia tego, co greccy filozofowie tak pięknie nazywali eudajmonią lub rozkwitem osobowości", pisze w książce "Sztuka podróżowania" filozof życia codziennego Alain de Botton.

Profesor Buczkowska-Gołąbek radzi przed podróżą zastanowić się nad tym, jakie są nasze oczekiwania i potrzeby, bo ich dokładne zrozumienie pozwoli nam uniknąć błędów i zachować w sobie odpowiednio dużo przestrzeni, by chłonąć otaczającą nas rzeczywistość. "Ja na przykład nie mierzę satysfakcji liczbą odwiedzonych miejsc. Najważniejsze jest dla mnie to, czy udało mi się zobaczyć coś, czego nie widać gołym okiem. I smaki. Wiedza, jak smakuje dany kraj - to mi daje satysfakcję", mówi.

Katarzyna Kozłowska

GRAZIA 7/2017

Artykuł pochodzi z kategorii: Styl życia

Grazia

Zobacz również

  • Kobiety rządzą światem

    Michał Żurawski, pierwszy macho polskiego kina. Tak się przynajmniej wydawało po programie „Azja Express”, gdzie w sposób mało wybredny wypowiadał się na temat kobiet. Dzisiaj twierdzi, że to... więcej