Kiedy spędzasz dzień na stoku, to oczywiste. Podobnie w temperaturze minus 25 stopni. A gdy bliska jest ona zeru i tylko chwilę spędzasz na przystanku? Sprawdzamy, komu i kiedy naprawdę potrzebny jest zimowy krem ochronny.

Zdjęcie

Poza ogólnym uczuciem dyskomfortu skóra daje też poważniejsze sygnały, gdy źle reaguje na zimno. /©123RF/PICSEL
Poza ogólnym uczuciem dyskomfortu skóra daje też poważniejsze sygnały, gdy źle reaguje na zimno.
/©123RF/PICSEL

Skóra najlepiej czuje się wtedy, gdy nie odczuwa ani zimna, ani ciepła. Optymalna temperatura to ok. 19°C, czyli dużo powyżej tego, czego możemy spodziewać się na zewnątrz w czasie zimy, nawet łagodnej. Ale zimno to niejedyny problem. Rozmawiamy o tym z dr Agnieszką Bliżanowską, dermatolożką z kliniki Wellderm.

"Skóra cierpi przez różnice temperatur. Znacznie szybciej traci wodę, zwłaszcza gdy ma uszkodzony płaszcz hydrolipidowy z powodu niewłaściwej ochrony przed wiatrem i mrozem", mówi lekarka.

Reklama

Najbardziej poszkodowane są tu osoby o skórze naczynkowej. "Naczynka krwionośne kurczą się na mrozie i gwałtownie rozszerzają w ogrzewanych pomieszczeniach, nad filiżanką gorącej herbaty czy rozgrzewającego ostrego dania. Ta gra naczyniowa sprawia, że zwłaszcza nieelastyczne naczynia krwionośne rozszerzają się trwale i nie chcą już wrócić do pierwotnej formy. Powstają zmiany zwane pajączkami i utrwalony rumień".

Sygnały ostrzegawcze

Poza ogólnym uczuciem dyskomfortu skóra daje też poważniejsze sygnały, gdy źle reaguje na zimno. Traci gładkość, staje się chropowata, może miejscami się łuszczyć. Bywa zaczerwieniona (bardziej niż opisuje to określenie "zdrowy rumieniec"), piecze, a nawet swędzi. Na takie objawy narażone są szczególnie osoby cierpiące na AZS, czyli atopowe zapalenie skóry, o skórze wrażliwej i naczyniowej. Zdaniem naszej ekspertki najlepsza jest profilaktyka - zgodnie z jej zasadami o kremach ochronnych powinnyśmy pamiętać już przy czterech stopniach na plusie, jeśli towarzyszy im silny wiatr.

Dobre, ale kłopotliwe

"Kremy typu cold to formuła woda w oleju, o gęstej konsystencji odżywczej. Jest to jedna z najstarszych receptur preparatów pielęgnacyjnych", wyjaśnia dr Bliżanowska. Pełna dobrodziejstw konsystencja tych kosmetyków nigdy nie jest jednak lekka, więc może przysparzać kłopotów. Trzeba wprowadzić do codziennych zwyczajów pielęgnacyjnych zmiany. Dr Bliżanowska uważa, że przed kremem najlepiej nałożyć tylko serum, które dostarczy w głąb skóry odpowiednią ilość składników aktywnych, w tym antyoksydantów: "Możemy zrezygnować z kremu przeciwzmarszczkowego, bo kremy na zimę, dbając o utrzymanie nawilżenia, zapobiegają także tworzeniu się zmarszczek. W ich składzie często występują odmładzające substancje, jak witamina E czy masło shea. Tradycyjne elementy będące ich bazą, czyli olej z oliwek, wosk pszczeli i woda różana, to klasyczne składniki kosmetyków dla skór dojrzałych".

O ile na stoku częściej sobie odpuszczamy i nie przejmujemy się tym, że skóra pokryta kremem się świeci, o tyle na co dzień absolutnie chcemy tego uniknąć. "W tym wypadku należy nałożyć na twarz za pomocą pędzla puder mineralny. Produkty o innych konsystencjach trudno będzie zaaplikować tak, by nie wywołać efektu nieestetycznej brei na twarzy", mówi Sergiusz Osmański, dyrektor artystyczny Sephory. "Za to w ciągu dnia, kiedy przebywamy w ciepłych pomieszczeniach, warto stosować chusteczki odsączające wilgoć", dodaje.

Skarby z apteki

Poza kosmetykami z drogerii warto sięgnąć zimą po preparaty apteczne. Najczęściej wyglądają niepozornie, ale są skuteczne i często naprawdę tanie. Ekspertka z apteki Medicover, farmaceutka Magdalena Kowalczyk, podpowiedziała nam, co jest najlepsze: "Świetne są preparaty o działaniu silnie natłuszczającym i łagodzącym, jak Alantan, Dermosan, Linomag czy Sudocrem. Ich działanie jest szczególnie cenne w przypadku skóry atopowej, bardzo suchej i wrażliwej". Ulgę przyniesie także maść tranowa, najlepiej w aplikacji miejscowej, bo ma nieprzyjemny zapach. Rewelacyjna jest również maść ochronna z witaminą A. Załagodzi stan po pęknięciu naskórka i przyniesie ulgę przesuszonym ustom.

Nie taka zima zła

Nie wszystko, co dotyczy zimy, jest złe. "Leczenie zimnem, czyli krioterapia, zmniejsza cellulit i poprawia krążenie. Zima to też zdecydowanie dobry okres na wykonanie zabiegów laserowych, zamykanie naczynek, leczenie rumienia, a także na pilingi, dlatego że w umiarkowanie chłodnym klimacie, do -10°C i przy słabym nasłonecznieniu, skóra szybciej się regeneruje", wyjaśnia dr Bliżanowska.

Maja Handke

GRAZIA 2/2017

Artykuł pochodzi z kategorii: Uroda

Grazia

Zobacz również

  • Makijaż, strażnik młodości

    W twoich rękach może być czarodziejską różdżką, która odejmuje lat. Aby tak było, trzeba dostosować kosmetyki, kolory i technikę malowania do wieku i kondycji skóry. Oto triki, które warto znać i... więcej