Od kilku sezonów brwi zdecydowanie nabierają znaczenia i objętości. Podkreślają oczy i sprawiają, że twarz jest wyrazista. Przeczytaj, jak odnaleźć się w tym trendzie i dopasować go do swojego typu urody.

Zdjęcie

Czego potrzebują brwi, by być trendy? Odpowiedź na to pytanie jest banalnie krótka: porządku i objętości. /©123RF/PICSEL
Czego potrzebują brwi, by być trendy? Odpowiedź na to pytanie jest banalnie krótka: porządku i objętości.
/©123RF/PICSEL

Każde dziesięciolecie ma swoje makijażowe kody. Lata 70. kojarzą się z brokatem, 80. trudno sobie wyobrazić bez niebieskiego cienia na powiekach, a 90. to dwie mocne opozycje - make-up no make-up i heroin chic z obłędnie ciemnym smoky eye. Ostatnie kilka lat zapisze się jako czas brwi.

Kto zaczął? Do przełomów należały makijaże wykreowane przez Pat McGrath na pokaz kolekcji Johna Galliano na jesień-zimę 2011 roku. Stroje były mocno inspirowne okresem międzywojennym, a na brwiach działo się naprawdę dużo - były cieniutkie kreski, ale też grube brwi o różnym kształcie. Wnikliwi dojrzeli w tym przeglądzie mnóstwo ciekawych możliwości. Prawdziwą pionierką była Anastasia Soare, która założyła w Stanach markę Anastasia Beverly Hills i już w latach 90. wylansowała usługę stylizacji brwi, praktycznie tworząc nowy dział w kosmetyce i usługach. Sygnowane przez nią kosmetyki do brwi wciąż należą do światowej czołówki.

Reklama

Szczególnie ciekawe jest to, że stworzyła gamę brązów i beży do makijażu brwi. Jak to zwykle bywa, za pionierami podążają producenci kosmetyków. Marek, które mają tak bogatą ofertę jak Benefit, nie jest wiele, ale produkty do brwi są teraz uzupełnieniem wszystkich linii kosmetycznych. Dzięki temu łatwo dopasować je do naszych umiejętności i potrzeb - od maskar, dzięki którym w kilka sekund uporządkujesz brwi i ewentualnie nadasz im kolor, przez tradycyjne cienie, pudry i kredki, po duże zestawy z bardzo przydatnymi rozświetlaczami, a nawet pęsetami.

Modnie, czyli jak...

Niewątpliwie kolosalny wpływ na to, co rozumiemy pod pojęciem piękna, także brwi, ma Instagram i jego gwiazdy - tam królują brwi duże, wyraziste, gęste, prawie jak obrysowane markerem. Specjaliści od makijażu radzą, by być ostrożnym wobec tego trendu i na pewno nie przenosić go dosłownie na swoją twarz - co innego sprawdza się przy selfie, inaczej też tego typu brwi wyglądają na twarzy drobnej, nie mówiąc już o kruczoczarnych brwiach przy słowiańskim blondzie...

Oglądając makijaże z pokazów na aktualny sezon - jesień-zimę 2017/18 - nie mamy wątpliwości, że brwi nie znikają, choć makijażyści pracujący za kulisami pokazów mody zdecydowanie nie podzielają fascynacji wyraźnymi, niemal graficznie odrysowanymi brwiami w stylu Kim Kardashian. Zdarzały się brwi dość skromne, niemal ascetyczne, ale przeważały te mocno lub bardzo mocno podkreślone, jak np. u Akris, Tory Burch i Bluegirl. Zawsze interesujące jest przeglądanie makijaży przygotowanych na pokazy przez mistrzów z MAC, bo to marka, która naprawdę kreuje trendy i co sezon przedstawia je w fantastycznym albumie.

Jakie tym razem zaprezentowali brwi? Nie ma tu rewolucji - są wyraźne i gęste, ale jest sporo inspirujących zaskoczeń. Po pierwsze podejście do koloru: podczas gdy przeważnie dążymy do przyciemniania, makijażyści MAC udowadniają, że piękne mogą być gęste brwi w naturalnym jasnym lub rudawym kolorze, szczególnie przy mocnym makijażu oka. To nie wszystko - makijażyści MAC pokazali też, w jaki sposób można wykorzystać naturalną strukturę włosków, które rosną w różne strony i stworzyć kontrolowany chaos - takie brwi miały modelki na pokazie marki Paskal (podobne do tych na zdjęciu obok).

Jak zwykle w praktyce okazuje się, że ten chaos jest w gruncie rzeczy bardzo harmonijny i wcale z chaosu nie wynika, bo włoski niby idą każdy w inną stronę, ale całość jest bardzo dopracowana. Pomysł jest jednak wart wypróbowania, bo optycznie zagęszcza. Nie zabrakło oczywiście rozwiązań niecodziennych, np. na pokazie Tome brwi zostały obrysowane po bokach i od góry czarną kredką - zdecydowanie dla odważnych.

Dążąc do ideału

Czego potrzebują brwi, by być trendy? Odpowiedź na to pytanie jest banalnie krótka: porządku i objętości. Od pierwszego punktu nie ma odwołań: bałagan w tej okolicy nie jest wskazany, a regularne wyrywanie pojedynczych, rosnących na dziko włosków to po prostu kwestia codziennej dyscypliny. Bardziej skomplikowane jest wybranie kształtu odpowiedniego dla twojej twarzy, a także koloru oraz zadbanie o gęstość brwi, jeśli to konieczne. To, gdzie się udasz po radę dotyczącą kształtu, zależy od tego, czy jesteś zadowolona z gęstości twoich brwi.

Jeśli tak, świetnym adresem będzie profesjonalny brow bar, np. sygnowany przez Benefit w Sephorze. Tam specjalistka przeprowadzi z tobą wywiad i nada twoim brwiom dobry kształt, działając oczywiście w zgodzie z twoimi wskazówkami. Przy okazji może nałożyć hennę i nauczyć cię codziennego makijażu brwi. Jeśli nie jesteś zadowolona z gęstości, dobrym rozwiązaniem jest microblanding. To makijaż permanentny, który daje bardzo naturalny efekt. Polega na rysowaniu włosków przy pomocy specjalnego pena, a pigment wprowadzany jest dość płytko.

Rezultaty są zachwycające i wystarczają mniej więcej na dwa lata, ale... w tym wypadku bardzo wiele zależy od doświadczenia i zdolności plastycznych osoby wykonującej zabieg. Bardzo ważne jest ustalenie kształtu brwi. Katarzyna von Engel z Kliniki Urody na Saskiej zaczyna wywiad z klientką od ustalenia, co jej się w jej brwiach nie podoba.

To ważne, bo z jednej strony chodzi o to, by spełnić oczekiwania klientki, z drugiej czasami przekonać ją, że nie może zbytnio powiększyć brwi, bo te największe, triumfujące na Instagramie nie pasują do jej typu urody. Ponadto ważne jest, by nie zmienić zbyt radykalnie rysów twarzy, bo wszelkie radykalne zmiany na twarzy są kontrowersyjne.

Ach, te szczegóły

Mariusz Osiński z MO's Beauty Academy, który nie tylko sam wykonuje microblanding, ale też szkoli, podkreśla, że dla naturalnego efektu kolosalne znaczenie ma ułożenie wykonywanych w trakcie zabiegu kresek i powinno ono naśladować naturalny kierunek wzrostu brwi, który u każdego jest inny.

Jak bardzo jest to ważne, przekonałam się, oglądając sztuczne skóry, na których ćwiczą w jego pracowni kursantki - nawet niewprawne oko natychmiast odróżni "udaną" brew od takiej, której nie ma sensu przenosić na żywego modela... W microblandingu liczy się nie tylko kształt, ale i głębokość nacięć ostrzem, na który nakłada się tusz - zbyt głębokie będą pwodowały brzydkie rozlewanie się pigmentu.

Istotnym czynnikiem jest też typ skóry - przy bardzo tłustej istnieje obawa efektu "rozlania". Przed zabiegiem należy też przestrzegać kilku zaleceń, między innymi nie przymować leków rozrzedzających krew (np. aspiryna), bo będą powodowały nasilenie krwawienia podczas zabiegu. Wybierając specjalistę od microblandingu, warto zobaczyć jego pracę, np. w postaci galerii przedstawiających klientki przed i po zabiegu. Cena zabiegu to ok. 800 zł, sporo, ale warto pamiętać, jak długo trwają efekty. W renomowanych miejscach standardem jest druga korekcyjna wizyta wliczona w cenę.

Możesz też spotkać się z rabatem, jeśli na kolejny microblanding zdecydujesz się w przeciągu roku lub półtora.

Uważaj na wyjątkowo tanie oferty specjalne, pamiętając, że usuwanie nieudanych brwi też kosztuje sporo (zazwyczaj potrzebne są 3 a nawet 4 zabiegi laserowe co 30 dni, cena jednego to ok. 250 zł).

O wiele tańszy (ok. 190 zł) jest zabieg zagęszczania brwi, którego efekt utrzymuje się przez miesiąc. Można potraktować go jednak jako próbę generalną przed większą zmianą w postaci microblandingu lub inwestycję przed ważną imprezą. Ciekawe, czy za 5, 10 lat będziemy ze współczuciem patrzyć na gęste i szerokie brwi z 2017? Może modne będą bardzo cienkie kolorowe kreski?

Maja Handke

GRAZIA21/2017


Artykuł pochodzi z kategorii: Uroda

Grazia

Zobacz również

  • Moda na gęsinę

    W Polsce ta tradycja odrodziła się niedawno – na stołach w dniu św. Marcina gości gęsina. Mięso wymagające pewnej wprawy, ale pyszne i wartościowe. więcej